Przegladajac Internet w poszukiwaniu przepisow do meksykanskiej akcji Shinju, natrafilam na wiele pseudo-oryginalnych przepisow, nazwanych 'meksykanskimi' tylko dlatego, ze zawieraly czarna, lub czerwona fasolke, albo ich mieszanke... A jakos bardzo prawdziwie i oryginalnie mi nie wygladaly... Ale w koncu skusilam sie na wegetarianskie chilli. Czy przepis prawdziwie meksykanski? Nie wiem. Oni tam dosyc mocno miesozerni...
Przepis, bardzo lekko zmieniony pod wzgledem skladnikow i czasu gotowania, ze strony BBC Good Food.
Skladniki:
(spokojnie na 3-4 porcje)
do podania, opcjonalnie, do wyboru:
W garnku rozgrzej 2 lyzki oliwy. Dorzuc czosnek i chilli i smaz okolo 2min. Dodaj papryke, pokrojone na cwiartki grzyby i mielony kumin. Dobrze wymieszaj i smaz, az grzyby zaczna mieknac - okolo 3-4min. Dodaj pomidory z puszki i 200ml wody. Zagotuj, zmniejsz ogien i gotuj na malutkim ogniu 20min. Dodaj odcedzona i przeplukana fasolke i gotuj, bez przykrycia i na malym ogniu, kolejnych 20min, dorzucajac po 10min zielona fasolke. Dopraw do smaku sola, pieprzem i octem balsamicznym (dawno temu, kompletnym przypadkiem, odkrylam, ze ocet balsamiczny znakomicie komponuje sie z pomidorowymi sosami i nadaje im ciekawego smaku). Podawaj z chlebem, ryzem, jogurtem naturalnym, do wyboru.
Przegladajac dawno temu blogi, takze i nalezacy do David'a Leibovitz'a, natknelam sie na wpis 'The Best Brownie In London'.
Przeczytalam od razu. Bo i temat smaczny i lokalizacja znajoma... Nawiasem mowiac okazalo sie, ze rzeczony brownie jest sprzedawany doslownie kilka minut drogi od pracy mojego meza, dokad podrzucam dzieci co najmniej raz w tygodniu.
Sklep juz znalezlismy, ale jeszcze nie mialam odwagi wejsc, bo to jeden z tych 'staromodnie- nowoczesnych' przybytkow, gdzie wszelkie dobra sa rozlozone na wierzchu. W zasiegu reki klienta. Ale takze, niestety, w zasiegu moich biegajacych dzieci...
A David nie bal sie wejsc do sklepu Paul'a A. Young'a i sprobowac tamtejszego brownie, opisanego, jako 'najlepszy w Londynie' wlasnie. Jaki wyciagnal wniosek? Ano taki, ze ciastko rzeczywiscie pierwszej jakosci, ale nie moze zaopiniowac go, jako tego najlepszego w Londynie, bo musialby sprobowac wszystkich tego typu wypiekow w calym miescie...
A ja mam te same odczucia co do kawy...
Bo znalezlismy przypadkiem te najlepsza w Londynie. Oczywiscie ta opinia jest o tyle subiektywna, ze mimo, iz sprobowalismy wielu, oj wielu, do wszystkich kawowych miejsc na pewno nie trafilismy...
Mowa o malym kiosku, bez strony intrenetowej i wzmianki adresu w Internecie, a umiejscowionym na brzegu Tamizy, z widokiem na Parlament, ale blizej Lambeth Bridge, przy murze odgradzajacym St.Thomas Hospital... O blizszy opis lokalizacji chyba trudno :)
Sklep prowadza prawdziwi kawowi fanatycy, na dodatek znakomicie gdzies wytrenowani, bo tak pyszna kawe, moje ulubione latte, z chmurka nieprawdopodobnie gestej mlecznej pianki, pilam do tej pory jeszcze tylko w jednym miejscu (juz nie istnieje).
Nietety nie zdarzylo nam sie jeszcze nie czekac w kolejce, bo obslugujacy swoja prace traktuja serio i kazda wychodzaca kawa ma spelniac te same standardy. Ale warto... :) Zwlaszcza, ze widok przepiekny i nawet nie trzeba wstawac z krzesla, zeby zrobic ewentualne pamiatkowe zdjecie. A zdarza sie i bonus: niedawno wpadlismy wlasnie tam na ekipe filmowa, a glownym bohaterem byl moj najulubienszy Gabriel Byrne... (Wlezlismy w sam srodek sceny, wiec wiele nie moglam zwojowac, to po pierwsze, a po drugie - i tak mnie zatchnelo z zaskoczenia...)
Milosnicy herbaty tez znajda cos dla siebie: imbirowa, lawendowa, cytrynowa, tropikalna, kokosowa, letnia, wiosenna, truskawkowa i co tam jeszcze...
Dowod zawodowego kunsztu pracujacych baristow:
Jeszcze motto sklepu...
(Trudno sie nie zgodzic... :))
"Najlepsza kawa jest jak idealny mezczyzna:
Bogata, goraca i nie pozwala Ci zasnac przez cala noc..."
A na koniec oczywiscie spacer: najbardziej malowniczy, w strone Vauxhall Bridge, MI5 i Pani Tamizy, czyli pozostalosci elektrowni w Battersea...
Przepis zawierajacy chyba, jak do tej pory, najkrotsza mozliwa liste skladnikow.
Od razu bardzo lojalnie przestrzegam, ze smak baaardzo charakterystyczny... Dla koneserow bym rzekla... Bo mocno, niestety... hm... mydlany... Mnie osobiscie najbardziej smakowalo z zimna woda i z sokiem z limonki do smaku, albo z owocowa herbata. Nie polecam z angielska herbata z mlekiem (cytuje: 'Smakuje, jak kulki na mole')...
Znaleziony tutaj.
Wystarczy w niewielkim garnuszku zagotowac 200g cukru z 200ml wody. Kiedy cukier sie rozpusci wrzucic 2 lyzki suszonych kwiatow lawendy i 1-2 lyzeczki soku limonkowego (dla lekkiego 'zlamania' mocno slodkiego smaku). Gotowac na malym ogniu okolo 15min, lub do uzyskania pozadanej gestosci. Przecedzic w miare dokladnie i przelac do ladnego sloiczka. Przechowywac w lodowce.
Z podanych proporcji wychodzi 1 niewielki sloiczek, okolo 200ml objetosci.
" Najkrotsza lista skladnikow:
po 50g platkow owsianych, masla*, cukru
300g mąki
*50g masla przy tej ilosci suchych skladnikow to bylo zdecydowanie za malo; kolejne 50g, czyli 100g w sumie, zalatwilo sprawe.
Wymieszac w misce wszystkie skladniki kruszonki, az powstanie ciasto o konsystencji żwiru. Jesli kruszonka sie za bardzo klei, mozna dodac jeszcze troche mąki. Nie nalezy zagniatac jej w jeden kawal ciasta. Okruchami mozna posypac odparowane na patelni owoce (z cukrem), wierzch kruchego ciasta z dżemem lub szarlotke. Nadmiar zamrazajcie w foliowych workach. Do owocow pod kruszonka mozecie podac schlodzony jogurt naturalny. To czysta poezja! "
Z podanych skladnikow wychodza mniej wiecej 2 porcje kruszonki, kazda wystarczy do deseru na 3-4 porcje.
Sam crumble rzeczywiscie znakomicie znosi mrozenie.
Przed uzyciem nie trzeba nawet mieszanki wyjmowac wczesniej z zamrazarki. Mozna wyrzucic od razu do zaroodpornego naczynia i na przygotowany owocowy spod.
Na przyklad taki:
Na duzej patelni rozgrzac 1-2 lyzki masla, dodac 3-4 duze jablka, pokrojone na spore kawalki, lekko podsmazyc, az zaczna mieknac, wsypac 2 lyzki cukru jasnago muscovado i 2 lyzki drobnego cukru do wypiekow i wlac sok z 1/2 cytryny. Odparowac nadmiar wilgoci na sporym ogniu, tak, by powstal apetyczny karmel otaczajacy cale kawalki jablek. Piec w 180stC przez okolo 35-40min, lub do zlotego koloru. Podawac z lodami waniliowymi. (Wychodzi okolo 3-4 porcji)
Albo taki:
1-2 duze jablka i 4 niewielkie gruszki oczyscic i pokroic na kawalki. Wrzucic na nieprzywierajaca patelnie razem z 4 lyzkami cukru. Smazyc, az zaczna mieknac. Dodac puszkowane truskawki odcedzone z syropu (puszka okolo 400g) i 2 czubate lyzki mielonych migdalow. Calosc dobrze wymieszac, wylozyc do zaroodpornego naczynia i przykryc porcja gotowej kruszonki. Piec w 180stC przez okolo 40min. Podawac z ubita smietanka, albo z lodami waniliowymi.
Bardzo latwo, bardzo prosto i bardzo pysznie! Czyli cos, co lubie... Dla pelnej rozpusty - na sniadanie, z lodami waniliowymi i potworna iloscia golden syrup...
Mialam tylko jeden problem - ciasto z podana przez autorke iloscia wody okazalo sie bardzo geste. Niby moglam pooklejac banany i wrzucic je na goracy olej, ale chyba nie tedy droga... Dolalam wiec odrobine wody, do uzyskania konsystencji gestego ciasta nalesnikowego, i... trzymalam kciuki za efekt... Ufff... Udalo sie!
Przepis pochodzi z tej strony.
"Found in Indonesia, Malaysia, and Singapore, this delicious banana fritter snack is sometimes called Pisang Goreng in Indonesia and Malaysia. This warm, wholesome snack is often served early in the day, before temperatures begin to soar."
Skladniki:
(na 4 porcje, ale to mocno zalezy od apetytu...)
szklanka = 250ml
do podania:
Do miski przesiac wszystkie suche skladniki. Dodac wode i wymieszac do uzyskania gladkiego ciasta. Na nieprzywierajacej patelni rozgrzac olej. Maczac banany w ciescie i smazyc na zloto-brazowy kolor. Podawac od razu, mocno gorace, polane golden syrup i z hojnym kleksem lodow waniliowych.
Podobnie, jak w tamtym roku, rowniez i w tym bardzo serdecznie zapraszam do 'mamowej' zabawy.
Jak wspomnialam przy okazji akcji walentynkowej, moj brak przewidywania i nadmierna wiara w moce Internetu sprawily, ze wraz z przepadnietym agregatorem 'Durszlak I' przepadlo takze i podsumowanie do zeszlorocznej akcji. W tym roku obiecuje poprawe i spisywanie i archiwizowanie kazdego wpisu.
Dla przypomnienia:
''Dzień Matki to święto obchodzone corocznie w Polsce 26 maja jako wyraz szacunku dla wszystkich matek. W tym dniu są one zwykle obdarowywane laurkami, kwiatami oraz różnego rodzaju prezentami przez własne dzieci, rzadziej inne osoby. To święto ma na celu okazanie matkom szacunku, miłości, podziękowania za trud włożony w wychowanie.'' (Wikipedia)
Dlatego i w tym roku, od 24 maja do 30 maja, czekamy na przepisy na dania majace sprawic przyjemnosc naszym mamom. Albo i nam samym, jesli pociechy jeszcze za male na swietowanie ;).
Mile widziane pyszne sniadania, ekskluzywne obiady i specjalne kolacje.
Przystawki, zupy, dania glowne i desery.
Polskie-swojskie i egzotyczne.
Torty, ciasta i ciasteczka.
Jadalne prezenty.
Co tylko wyobraznia podpowiada, i czym ksiazki kucharskie inspiruja!
Milej zabawy!
Przepis, bardzo minimalnie zmieniony, ze strony Kwestia Smaku.
Skladniki:
(na 2-3 porcje)
Wsypać ryż i podsmażyć go przez 1 - 2 minuty, wlać wino i gotować przez około 1 - 2 minuty aż całe wino wyparuje.
Zagotować bulion i trzymać go na malutkim ogniu. Wlać pół szklanki bulionu do garnka z risotto i gotować na średnim ogniu aż cały płyn zostanie wchłonięty przez ryż i warzywa. Dodać kolejną porcję bulionu (1/2 szklanki) i gotować jak poprzednio. Gdy cały płyn zostanie wchłonięty, dodać następną porcję bulionu i tak gotować risotto do czasu aż ryż i ziemniaki będą miękkie (ryż powinien pozostać lekko twardy w środku). Warzywa i ryż powinny być otoczone gęstym sosem.
Dodać resztę masła i tarty parmezan, wymieszać i odstawić z ognia. Zostawić pod przykryciem na 2 - 3 minuty. Od razu podawać.
Przepis czytelniczki ze strony BBC Good Food.
Skladniki:
(na mniej wiecej 25-30 sztuk)
Tej Joli.
Juz Ona wie dlaczego...
:):):)))))))))))))
Zostaly mi cytryny. Kupilam nieopatrznie caly worek, bo po raz kolejny walczylam z zalegajacym chlebem i robilam treacle slice Nigelli, do ktorego potrzeba startej cytrynowej skorki. Zaczelam przegladac przepisy i szukac inspiracji. Co zrobic z dwiema cytrynami? A wyrzucic szkoda, bo i dlaczego, skoro nic im nie jest?
I znalazlam!
Wniosek mam tylko jeden:
Gdybym wiedziala, ze lemon curd mozna zrobic tak latwo samemu w domu, NIGDY nie skusialbym sie na ten kupny!
Przepis Nigel'a Slater'a dla The Guardian, u mnie robiony z polowy porcji (te proporcje podaje).
"Most lemon curd recipes instruct you to stir the mixture with a wooden spoon. I find that stirring lightly with a whisk introduces just a little more lightness into the curd, making it slightly less solid and more wobbly."
Skladniki:
(na niewielkie pudeleczko, lub sloiczek; jakies 150ml)
Skorke i sok z cytryny, cukier i maslo, pokrojone w kostke, wloz do miski (zaroodpornej) ustawione na garnku z wrzaca woda; upewnij sie, ze dno miski nie dotyka powierzchni wody. Mieszaj trzepaczka balonowa od czasu do czasu, az maslo sie rozpusci.
Roztrzep jajka widelcem w miseczce, a nastepnie wmieszaj do masy cytrynowej. Zostaw gotujacy sie lemon curd na okolo 10min, mieszajac regularnie trzepaczka, az do uzyskania konsystencji mniej wiecej budyniu.
Zdejmij z ognia i mieszaj od czasu do czasu, az curd ostygnie. Wlej do bardzo czystego sloiczka i przechowuj w lodowce - do 2 tygodni.
Zawsze staram sie unikac niepotrzebnej anglicyzacji jezyka polskiego. Kiedy tylko moge tlumacze nazwy potraw i podaje np. w nawiasach ich angielski odpowiednik. Czasami sie nie da, zgadza sie. Nie bede robic z siebie wariata i na sile tlumaczyc np. 'shortbread'. Bo i na co? 'Krotki chlebek'???...
Tym razem, pod wplywem impulsu i atrakcyjnej ceny, kupilam dwa opakowania, czyli sztuk 6, owocu... Hm... No wlasnie... Passionfruit po angielsku. Passiflora edulis po lacinie. A po polsku? Szkoda gadac! 'Męczennica jadalna'!
Ja tam ciasta z męczennicą nie chce! (Zreszta jest ono tak niesamowicie proste i malo wymagajace, ze na pewno nie nadaje sie dla 'męczennic kuchennych': 'Tyle sie w tej kuchni ostalam! Caly dzien tam spedzam! Gotuje i gotuje!' ;))
Dlatego u mnie zostaje oryginalnie:
Ciasto z passionfruit i kokosem
(przepis)
Skladniki:
(ciasto kroi sie na okolo 8 porcji)
Uwagi od autorki:
...w odroznieniu od niedawnego incydentu, kiedy to panoszylo sie amatorstwo i szeroko pojeta radosna tworczosc...
:):):):))))))))))))
Po wiecej zabawnych malowanek dla dzieci i dla doroslych mozna zajrzec na www.bellafaces.co.uk
Generalnie jest to ten przepis, zmodyfikowany o czas gotowania (nie lubie bardzo mocnego, 'surowego' smaku pomidorow w sosach) i o przygotowanie miesa w domu (nigdy nie kupuje gotowych 'specjalow' tego typu).
Skladniki:
(na mniej wiecej 3-4 porcje; nadmiar mozna mrozic)
Przepis ze strony BBC Good Food.
Kolejna proba wykorzystania zalegajacych po dostawie warzyw. Bo i co zrobic ze 100g szpinaku, skoro przecietna receptura wola o, co najmniej, 250g? A taka bogatsza nawet o 400g?...
Skladniki:
(na 4 porcje, ja robilam z polowy)
Ksiazke dostalam w prezencie - bardzo dziekuje! :)
Jaka opinia? Taka, jak zawsze u mnie - 'de gustibus'! :)
Nie jestem wielbicielka typowo polskich wypiekow. Skladanie ciasta zlozonego z kilku roznych blatow i, czasami, kilku roznych mas to nie dla mnie... Z dwoch powodow: czasowych i praktycznych - po prostu, nie ma kto potem takiego 'potwora' dojadac i albo zostaje z wyzwaniem sama, albo rozdaje w pracy. Preferuje szybkie i praktyczne muffinki, dajace sie mrozic tarty i niewielkie ciasta, ktore zjadamy w przeciagu 1-2 dni.
Nie wiedzialam tez, jak z kulinarnymi wyzwaniami rodzi sobie pani Wachowicz. Jej kariera modelki i/lub polityczna byly dosc dawne i nagłe... (Zreszta pamietam premiera Pawlaka i pani Wachowicz byla tak reprezentacyjna, jak ten pan nie byl... Moze o to chodzilo?) Przez ostatnie lata dostep do polskiej telewizji mam bardzo limitowany, a wyglada na to, ze pani Wachowicz jest kreowana na polska Nigelle... Hm...
Do rzeczy.
Kazdy przepis jest opatrzony wstepem, z ktorego dowiadujemy sie skad pochodzi. Od mamy, od cioci, od pani takiej i takiej, spotkanej tu, czy tam, ze starego zeszytu, od znanych przedwojennych cukiernikow, itd. Miło. :) Sa ciekawostki o pochodzeniu i przygotowywaniu roznych skladnikow i historyjki - anegdotki o ulubionych deserach znanych aktorow i aktorek. Przyjemnie. :)
Ja osobiscie na pewno nie skorzystam z przepisu na tort 'Opity Izydor', ze wzgledu na zawartosc alkoholu (daleko poza srednia!), na 'Zebre', bo nie lubie, czy na tort czekoladowo - kokosowy (nie przepadam za czekolada).
Ale na przyklad spodobal mi sie bardzo przepis na tort Sachera, o ktorym myslalam, ze jest o wiele bardziej skomplikowany, oraz czaso- i pracochlonny; na drożdżówkę z Więcławic, ktora zawsze sie udaje; oraz na cwibak, ktorego nie jadlam od wielu lat.
A zakladkami potraktowalam juz kilka przepisow, co oznacza, ze sa w pierwszej kolejnosci do wyprobowania w domu i pracy ;)
Ciasto borowkowe:
Torcik orzechowy:
Pascha, ktorej nigdy nie jadlam, a zawsze chcialam sprobowac:
Pasta frolla, czyli wloskie ciastko na szybko:
I moja zawsze ulubiona tarta cytrynowa, ktorej nigdy sie nie opre:
Werdykt? Jak zawsze:
Lepiej klapnac na podlodze ksiagarni i spokojnie ksiazke przejrzec, niz kupowac pod wplywem impulsu i potem żalowac wydanych pieniedzy....
Niewielkie, zwarte i ciezkie muffinki. Niesamowicie aromatyczne. Niezbyt slodkie, o wyraznym zapachu kawy i smaku chalwy.
Robilam ciasto dokladnie z podanych proporcji i ledwie go wystarczylo na 12 ciastek, robionych przeciez w mojej standardowej, normalnej i regularnej blaszce do muffinek. Moze trzeba by bylo uzyc 1,5 porcji ciasta?
Przepis pochodzi z bloga Fabryka Smaku.
Skladniki:
(na 12 niewielkich sztuk)
Wymieszać w misce, lub dzbanku mokre składniki: rozpuszczone i ostudzone masło z cukrem i ekstraktem waniliowym, dodać jajko, letnią kawę oraz mleko. W drugiej misce wymieszać składniki suche: mąkę, proszek do pieczenia i sól. Wlać mokre składniki do suchych i wymieszać do połączenia składników. Napełniać foremki: nakladac okolo 1 lyzki ciasta, włożyć kawałek chałwy i przykryć ciastem. Piec około 20 minut w temperaturze 180C.
Dla wyjasnienia: pana Gesslera nie znam. Ani osobiscie :), ani nieosobiscie tj. telewizyjnie, czy prasowo. Nigdy zadnego jego programu nie ogladalam, nie czytalam zadnego artykulu, przez niego, lub o nim napisanego, tudziez zadnej ksiazki, kuchrskiej, ani innej. Nie jestem w stanie wydac jakiejkolwiek opinii na temat jego zachowan, czy wypowiedzi. Wiem tylko, ze poczytujac rozne blogi natrafialam na raczej generalnie niepochlebne opinie.
Czyli, poniekad, śmiem twierdzic, moja opinia na temat polecanej przez niego restauracji jest nieskazona jakimikolwiek personalnymi uprzedzeniami w strone polecajacego...
Rzecz bedzie o restauracji:
"NOWINA"
32-444 Głogoczów - Dwór
Polozona tylko 12km od Krakowa, w strone Zakopanego (mapa). Trzeba sie odrobinke wysilic, by znalezc odpowiedni zjazd i parking, ale naprawde, naprawde warto!
"Początki budynku sięgają XV i XVI wieku. Niegdyś mieścił się tu browar cystersów, a górne piętro dobudowane później zajmowały cele klasztorne. Moi przodkowie kupili ten obiekt mniej więcej przed dwustu laty i od tej pory pozostaje on w rękach rodziny Nowina Konopków. Odziedziczyłem ten dwór w 1976 roku. Budynek wymagał gruntownego remontu, który trwał aż osiem lat i przyniósł mi nagrodę pierwszego stopnia ministra kultury i sztuki za wzorowe odnowienie i użytkowanie zabytkowego zespołu dworsko parkowego w Głogoczowie.
W 1984 została tu otwarta restauracja, która rychło zasłynęła nie tylko w okolicach Krakowa. Pomieszczenia restauracyjne mieszczą się w pięknie sklepionej, skromnie lecz gustownie wyposażonej sali. Usytuowany w drugiej sali cocktail bar serwuje znakomite drinki i napoje według życzeń gości. W lecie również przed frontem domu wśród kwiatów i zieleni podawane są wszystkie dania i napoje restauracji. W Nowinie panuje atmosfera przypominająca dawne polskie dwory, świadcząca o polskiej kulturze i tradycji.
Restauracja specjalizuje się w potrawach kuchni polskiej przywracając jej należną rangę. Wiele przepisów przekazywanych z pokolenia na pokolenie stanowi rodzinną tajemnicę. Dania nie tracąc nic ze swoich walorów smakowych są lekkie i delikatne. Ich niewątpliwą zaletą jest wykorzystanie ekologicznych surowców pochodzących z własnego gospodarstwa rolno warzywniczego i hodowlanego. Nic więc dziwnego że "Nowinę" odwiedzają goście nie tylko z całej Polski ale i zza granicy - głowy koronowane, przedstawiciele szacownych rodów, dyplomaci najwyższej rangi, ludzie nauki kultury i sztuki, a osiem ksiąg pamiątkowych z podziękowaniami potwierdza jakość i poziom usług."
Cytuje wstep zamieszczony na stronie internetowej (reszta tutaj).
- Czy panie napija sie wina?
- A czy te panie wygladaja na pijace wino???
:):):))))))))))))))))))))
Czy znacie to uczucie, kiedy wiecie na 100%, ze kazdy kolejny kes oznacza coraz bardziej zaciskajacy sie pasek spodni, ale jedzenie wyglada i smakuje tak wspaniale, ze za zadna cenie nie jestescie w stanie sie powstrzymac?
To wlasnie Nowina...
Wiecej opisow nie trzeba...
:):):))))))))))
Żurek - klasyka:
Wspaniala zupa chrzanowa - tak pyszna, ze po powrocie do domu przegladalam blogi i agregatory w poszukiwaniu przepisu:
Nawet nie bardzo wiem, co lezy na tym talerzu...
Bylam za bardzo zajeta swoimi daniami ;)
I bardzo sympatyczna sprawa: restauracja przygotowuje 1/2 porcji dla dzieci.
Po menu mozna zajrzec tutaj.
I dla wyjasnienia: desery sa i owszem, ale po obiedzie z zupy z drugiego dania nie bylismy juz w stanie nic przelknac.
A, B, C i D:
Atmosfera - milo, spokojnie, cichutko; odrobine bardziej elegancko i odswietnie, niz szara codziennosc nakazuje, ale bez przymusu garnituru i wieczorowej sukni :); niedzielny obiad dla rodziny? Idealne miejsce!
Booking, czyli rezerwacja - restauracja jest niewielka i przy naszej wizycie, w niedzielne wczesne popoludnie nawiasem mowiac, zaczela sie dosc szybko zapelniac; chyba lepiej zapewnic sobie stolik, niz zafundowac rozczarowanie. Zwlaszcza w weekendy;
Ceny - nie ma co ukrywac, ze sa wyzsze, niz srednie; ale naprawde warto je zaplacic, zwlaszcza okazyjnie i odswietnie;
Dzieci - mile widziane. Chociaz bardzo mocno starszy pan, siedzacy przy nastepnym stoliku i delektujacy sie poobiednia kawusia z deserem, mierzyl nas zlym spojrzeniem, bo niemal-5-latek i 2-i-pol-latek, nawet przy najlepszym z mozliwych zachowaniu, do cichych i spokojnych obiadowiczow restauracyjnych nie naleza. Pewnych rzeczy niestety nie da sie uniknac, ani wykonac - krytyki ze strony obcych z jednej strony, ani opcji oddania pociech do Policyjnej Izby Dziecka na czas trwania posilku z drugiej...
:):):)))))))))))))))
Super prosty, super szybki i super pyszny przepis z bloga Mirabelki :)
Skladniki:
(na blaszke prostokatna na 1kg bochenek, ktora kroi sie nie wiem na ile porcji, ale wiem, ze znika tajemniczo w ciagu jednego popoludnia...)
"There was a time, in the late seventies, when it seemed that every French restaurant in Paris, Los Angeles, and New York served dacquoise. For me it is still more then dessert; it is a promise that something wonderful is about to happen."
Przepis podaje przetlumaczony w calosci, a niewielkie zmiany, na miare mojego lenistwa, tudziez srodkow, podaje w nawiasach.
Skladniki
szklanka = 250ml
na beze migdalowa:
na kawowy krem maslany:
Wykonanie bezy:
Rozgrzej piekarnik do 135stC. Dwie blaszki do pieczenia wyloz pergaminem do pieczenia i na kazdym narysuj kolo o srednicy okolo 25cm, najlepiej poslugujac sie dnem tortownicy.
Pulsuj migdaly w malakserze ('food processor') z 2 lyzkami cukru, az beda drobno zmielone. Dodaj make kukurydziana i pulsuj do polaczenia skladnikow. (Ja wymieszalam w misce gotowe zmielone migdaly, cukier i make kukurydziana.) Ubij bialka, razem ze szczypta soli i wodorowianem, mikserem do czasu, az masa zacznie trzymac ksztalt. Ubijaj dalej, na niskich obrotach, stopniowo dodajac pozostale 3/4 szklanki cukru, a nastepnie ubij na wysokich obrotach, az masa bedzie blyszczaca i bedzie mocno trzymala ksztalt. Wmieszaj bardzo delikatnie, ale dokladnie, mieszanke migdalowa.
Rozdziej mase bezowa pomiedzy przygotowane kawalki pergaminu, rozsmarowujac ja rownomiernie. Piecz bezy w gornej i dolnej czesci piekarnika, zamieniajac miejscami w polowie pieczenia, do czasu, az beda twardawe w dotyku i zlotawego koloru, okolo 1 godziny. Delikatnie zdejmij bezy, razem z papierem, z blaszek i zostaw na kratkach do ostudzenia.
Wykonanie kremu kawowego:
Ubij mikserem żółtka z 1/2 szklanki cukru, na kremowa, gesta mase - okolo 4min. W miedzyczasie wymieszaj w garnuszku pozostale 1/2 szklanki cukru ze smietanka i, ciagle mieszajac, az do rozpuszczenia cukru, zagotuj. Stopniowo, mikserem na malych obrotach, wmieszaj polowe goracej smietanki do ubitych żółtek; nastepnie, stopniowo wmieszaj, caly czas ubijajac, mase żółtkowa do pozostalej goracej smietanki, dodajac sól i kawe.
Gotuj mase na niewielkim ogniu, mieszajac non-stop, az osiagnie temperature 170stF, to jest - 77stC (u mnie - przyznaje, ze na oko, bo o termometrze zapomnialam kompletnie). Przelej mase do czystej miski i ubijaj mikserem, az masa bedzie calkiem ostudzona. Nastepnie, ciagle ubijajac dodawaj po 1 lyzce maslo. Gotowa mase wstaw do lodowki na co najmniej 30min.
Zlozenie ciasta:
Bardzo delikatnie zdejmij bezy z pergaminu i posmaruj jeden blat (ulozony gladka strona do dolu) przygotowanym kremem. Na wierzch naloz druga beze (gladka strona do gory) i ewentualnie udekoruj brzegi kremu platkami migdalowymi. Przykryj ciasto kloszem i wstaw do lodowki na co najmniej 2 godziny - masa stwardnieje. Przed samym podaniem posyp ewentualnie cukrem pudrem.
Ciasto kroi sie na 8-10porcji.
Uwagi:
Bezy mozna zrobic dzien wczesniej i przechowywac w temperaturze pokojowej w szczelnym pojemniku.
Jesli chcemy otrzymac wyzszy tort wystarczy uzyc 3 kawalkow pergaminu i narysowanych okregow o srednicy okolo 18cm (czas pieczenia bedzie nieco krotszy). Calosc przelozyc kremem i ewentualnie udekorowac, jak powyzej.
Kolejny znakomity przepis z bloga Mirabelki.
Skladniki:
(na okolo 4 porcje)
Pora pokroić na półplasterki i przelać wrzątkiem na sitku. Dokładnie osączyć i przełożyć do miski. Dodać osączoną kukurydzę oraz pokrojone w drobną kostkę jajka i ogórki konserwowe.
Przygotować sos, mieszając majonez z jogurtem i doprawiając go solą, pieprzem i cukrem. Wlać do sałatki, dokładnie wymieszać.
Odstawić do lodówki na minimum 1 godzinę.
Zdjecie znalezione w Internecie.
Przepis od mistrzyni wyszukiwania pysznych przepisow - Joli :)
Oryginalnie na forme o srednicy 24cm, taka specjalna, babkowa, z kominkiem. Ktorej ja nie posiadam... Bez paniki: przeliczylam wagowo skladniki i wyszlo, ze prostokatna blaszka na bochenek 1kg powinna wystarczyc. A w ostatniej chwili, w jakims przeblysku swiadomosci, przygotowalam jeszcze jedna blaszke - mniejsza, na okolo 0.5kg bochenek. I to byl strzal w 10! Wyszly dwa idealne ciasta, tyle tylko, ze czas pieczenia jest nieco inny i trzeba pilnowac, by wyjac to mniejsze odpowiednio wczesniej.
Do polecanej przez Jole polewy czekoladowej nawet nie dotarlam - jak zwykle spieszylam sie tak, ze niemal dmuchalam na ciasto, zeby szybciej ostyglo i dalo sie spakowac do pojemnika... Oj zycie...
Skladniki:
(na forme 24cm z kominkiem, albo dwie mniejsze, prostokatne)
Masło utrzeć na jasną i puszystą masę (mikserem lub ręcznie). Stopniowo wsypywać cukier, dalej ucierając. Stopniowo dodawać nutellę, dalej ucierając. Białka oddzielić od żółtek. Żółtka wbijać po kolei do masy i nadal ucierać. Dodać przesianą mąkę, kakao, zmielone orzechy, proszek do pieczenia, mleko. Zmiksować. Białka ubić na sztywną pianę i delikatnie wmieszać do masy. Masę przelać do natłuszczonej i wysypanej bułką tartą formy z kominkiem o średnicy 24 cm.
Piec w temperaturze 160ºC przez 20 minut, następnie temperaturę podwyższyć do 170ºC i piec kolejne 30 minut, lub dłużej, do tzw. suchego patyczka. Ostudzić, polać polewa czekoladową.
Bardzo lubie desery limonkowe i cytrynowe.
Uwielbiam serniczki cytrynowe i nigdy nie pogardze sympatyczna tarta cytrynowa.
A i czekoladowy key lime pie Nigelli mnie zachwycil.
A ze kupuje na promocjach potworne ilosci serka Philadelphia nie moglam sie powstrzymac przed wyprobowaniem tego przepisu.
:)
I bylo warto, bo tarta jest pyszna. Bardzo mocno kremowa, wyraznie limonkowa. Wytrzymuje spokojnie kilka dni w lodowce - wiem przypadkiem, bo w domu jestem jedynym 'koneserem' takowych deserow, a ze musialam wyjechac na kilka dni, po powrocie zastalam jeszcze czekajacy spory kawalek.
Skladniki:
(na foremke do tarty 20cm, czyli okolo 6-8 porcji)
(Z uśmiechem, na Prima Aprilis... :))
"Kobiety są Aniołami.
A kiedy ktoś złamie nasze skrzydła,
Latamy dalej...
Na miotle.
Oto, jak potrafimy się przystosować."
Zdjecie znalezione gdzies w czelusciach Facebook.
:)
Po cotygodniowej dostawie warzyw zostal mi kalafior Romanesco. I jak bardzo chcialam go zuzyc, tak bardzo nie mialam pomyslu jak... Ostatnio mielismy kalafiorowy urodzaj w domu i te pieczone pod mocno serowym beszamelem, same, albo polaczone z makaronem 'macaroni' juz sie nam przejadly.
Pamietalam, ze wiele, wiele lat temu moja znajoma Litwinka robila przepyszne brokuly, maczane w nalesnikowym ciescie i smazone na glebokim oleju. Ale eksperymentowac z przepisami mi sie nie chcialo... Poszlam wiec na gotowizne totalna i skorzystalam z przepisu znalezionego na stronie BBC Good Food:
Japońska tempura z kalafiora
Skladniki:
(wystarczylo spokojnie na posilek dla mnie + 2 malych dzieci)
Przepis, z lekko zmienionymi proporcjami, stąd.
Skladniki:
(na okolo 50-55 ciasteczek, wycinanych foremka 5cm)
Przepis na postawie tego.
Skladniki:
(na 4 porcje, ja robilam z polowy)
szklanka = 250ml
Wszystkie skladniki zmiksowac w blenderze, lub wlac do dzbanka i zmiksowac blenderem recznym. Podawac w wysokich szklankach.
"These sweet muffins have a beautifully creamy middle and go brilliantly with a cup of tea"
Bardzo minimalnie zmieniony przepis ze strony BBC Good Food.
Znakomite muffinki! Nie dla kazdego, bo nadzienie z kremowego serka ma bardzo charakterystyczna konsystencje, ktora, mocno w to wierze, nie kazdemu przypadnie do gustu. Jak dla mnie samej mogloby go byc ze dwa razy wiecej, ale balam sie, ze ciasto bedzie niedopieczone w srodku przez zbyt gruba warstwe serka. No i na dodatek swietnie sie przechowuja - spokojnie do nastepnego dnia, w zamknietym pojemniku, a jeszcze kolejnego dnia mialam dwa pozostale biedaczki, ktore odgrzalam przez kilka sekund w mikrofali i byly jak nowe. Najwyrazniej tez sa swietne do mrozenia.
Skladniki:
(na 10-12 sztuk; nadmiar mozna zamrozic)
Pyszne...
Puszyste...
Pachnące...
Koniecznie z hojnym chlustem golden syrup i wielkim kleksem lodow. Waniliowych oczywiscie!
:)
Przepis pochodzi ze strony BBC Good Food.
Skladniki:
(na 2 porcje, tj. okolo 8-10 placuszkow)
W misce wymieszaj wszystkie suche skladniki (oprocz borowek), dodajac szczypte soli. W dzbanku wymieszaj dokladnie mokre skladniki. Wlej mieszanke do mąki i ubij trzepaczka na gladka mase. Wmieszaj delikatnie borowki. Rozgrzej odrobine oleju na nieprzywierajacej patelni. Nakladaj lyzka porcje ciasta i smaz, az na powierzchni zaczna pojawiac sie male dziurki. Odwracaj lopatka na druga strone i smaz do zlotego koloru.
Czyli:
Kolejna czesc zaklinania wiosny, wykonywana razem z Ania, Śliwka, Magda, Shinju, Dobromila, Paszczakiem, Maggie, Pela, Wiera, Mopsem i Malwinka.
"This dish is a favourite of mine and can be eaten either as an antipasto or as an accompaniment for various dishes. The Italians tend to cook their vegetables more then other people - and certainly don't serve them almost raw as the French would. They need to be at the most al dente, or 'to the tooth'. To test, stick the tip of a sharp knifeinto the vegetable: if it offers resistance, cook a little longer; if there is little resistance, it should be ready. But ultimately it is all a matter of taste..."
Skladniki:
(teoretycznie na 4 porcje, ale ja robilam z polowy i z wielka przyjemnoscia zjadlam sama na obiad - trzeba dodac, ze wrocilam wlasnie z pracy i bylam mocno glodna, bo z oferowanych przez moja firme 'przysmakow' zrezygnowalam juz jakis czas temu...)
W duzym garnku ugotuj cukinie i fasolke, we wrzacej, osolonej wodzie, az beda al dente, prawdopodobnie okolo 15min. Odcedz dobrze i wciaz mocno cieple wrzuc do miski. Dodaj czosnek, miete i oliwe, dopraw do smaku sola i pieprzem i wmieszaj ocet winny, albo sok z cytryny.
Zostaw w temperaturze pokojowej, bez przykrycia, na co najmniej 30min, by warzywa mialy czas na zaabsorbowanie smakow. Im dluzej zostana w 'marynacie', tym beda ciemniejsze, mieksze i bardziej czosnkowe.
Zielona zupa, jako temat przewodni...
Ha!...
I mialam problem! Bo kilka podstawowych zielonych zup juz niestety ugotowalam i opublikowalam na blogu. Pyszna i bardzo prosta z zielonego groszku; minestrone Nigelli, tez w kolorach wiosennych i szparagowa. Chyba wszystko na zielono juz bylo...
Zajrzalam po inspiracje na BBC Good Food. I niespodzianka! Jak moglam przegapic jedna z moich najulubienszych zup? Nie wiem! Wiem natomiast, ze bylo mi bardzo milo gotowac ja, jako jedna z zielonych uklonow w strone Pani Wiosny, w doborowym towarzystwie: Dobromily, Paszczaka, Maggie, Peli, Wiery, Mopsa, Mirabelki i Malwinki. Dziekuje za zaproszenie i za inspiracje!
:)
Zupa brokulowa z niebieskim serem
(przepis zaczerpniety stad)
Skladniki:
(na 4 porcje)
Przepis z niezastapionej strony BBC Good Food.
Skladniki:
(na 3-4 porcje)
"The art of risotto making can be almost mystical if you believe some cooks, but here's a recipe that anyone can follow successfully"
Minimalnie zmieniony przepis ze strony BBC Good Food.
Skladniki:
(na okolo 4 porcje)
Zostala mi rukola. Cala paczka. Cale 70g. Miala byc do dekoracji walentynkowego dania (tego), ale zapomnialam o biduli i czekala na swoja kolej w lodowce.
Zajrzalam do wujka Google po porade i oczywiscie znalazlam to, czego szukalam: pesto.
Przepis podaje w calosci za Delicious Magazine, ale ja swoj musialam bardzo lekko zaadaptowac do potrzeb chwili.
Po pierwsze: mialam wiecej rukoli, wiec zwiekszylam ilosc pozostalych skladnikow.
Po drugie: Parmezan sie skonczyl, ale w zamrazarce szczesliwie stalo pudelko startego twardego wloskiego sera przywiezionego z zagranicznych wojazy przez nasza ciotke Age. I drugie pudelko: twardego sera szwajcarskiego... Przydaly sie oba, bez szkody dla smaku i zapachu koncowego produktu.
Po trzecie: uzywam w kuchni recznego blendera, ktory jest kochany i sprawdza sie we wszystkim - od zup, przez sosy, do mielenia herbatnikow na bazy sernika. Ale niestety nie daje sobie rady z takimi minimalnymi ilosciami, jak 1 zabek czosnku. Misialam wiec moderowac lekko przepis w miare jego wykonywania i dolewac oliwy raczej w trakcie blendowania, niz pod sam koniec.
Gotowe pesto ma mocny posmak czosnku - zdecydowanie dla wielbicieli gtunku, oraz przyjemny 'ostrawy' posmak rukoli - to samo, co poprzednio :)
Skladniki:
(generalnie na 4 porcje)
Jak czesto: niezawodny przepis z niezawodnej BBC Good Food.
Skladniki:
(na 6 porcji; nadmiar mozna zamrozic)
Dawno temu, na blogu, bodajze, Polki mieszkajacej w Niemczech, znalazlam takie cudo: czekoladowy serek kremowy, w wersji niemieckiej wymieszany chyba z czekolada Milka. Westchnelam tylko: oj, mam nadzieje, ze kiedys dotrze i do nas!
I sie doczekalam! Calkowitym przypadkiem, robiac szybkie, przed-pracowe zakupy, znalazlam nowa, czekoladowa Philadelphie na polce lodowki w supermarkecie. Nie trzeba dodawac, ze kupilam od razu... :) A potem, to juz szukalam jej w jak najlepszych cenowych ofertach. Bo Philadelphia odrobine przesadzila cenowo: okolo £1.70 za niewielkie, 160g opakowanie... :( Trzeba przyznac, ze owo 160g jest dosc wydajne: wystarcza na przyklad na kilka dni, jako smarowidlo na kanapki dla dzieci. Ale juz na sernik przydaloby sie jakies 400g...
Poki co trwamy w zachwycie. Smak pyszny, dzieci sie zajadaja, a ja mam mniejsze wyrzuty sumienia: przeciez to serek jest, a nie nasza Nutella codzienna z zawartoscia 55% cukru. Jak sie przejemy 'na sucho', zaczniemy wymyslac inne zastosowania. Na razie sam producent ma niewiele do zaoferowania w kwestii pomyslow i przepisow, bo na stronie Philadelphia jest zamieszczonych tylko kilka, i to bardzo podstawowych.
Nie tyle Z mirabelek, co OD Mirabelki.
:):):))))))))
Skladniki:
(na spora ilosc szczerze mowiac, bo okolo 4-5 hojnych porcji)
Kalafiora ugotować w lekko osolonej wodzie na półmiękko, ostudzić, podzielić na małe różyczki.
Por drobno pokroić, przełożyć do miski, wymieszać ze szczyptą soli.
Jajka i obrane jabłka pokroić w kostkę, wrzucić do miski, dodać kukurydzę odcedzoną z zalewy, kalafiora i majonez. Doprawić do smaku pieprzem dokładnie wymieszać.
Zawsze, kiedy kupuje rzeczy w Internecie, staram sie poczytac opinie innych osob wpisane pod danym produktem. Pozwala mi to stworzyc jakis w miare realny obraz kupowanej rzeczy, ale takze i opinie o kupujacych. Pamietam negatywny wpis w ksiegarni na stronie e-bay: 'Spodziewalam sie, ze ksiazka bedzie wieksza' :):):))))) Gdybym komentarza nie przeczytala widzialabym tylko procent negatywnych komentarzy i na tej podstawie wyrobilabym sobie opinie o sprzedawcy.
O Colette Rossant slyszalam. Nic bardzo szczegolowego, ale samo nazwisko obilo mi sie o uszy. Dlatego, kiedy kupowalam jej ksiazke na stronie Amazon, od razu wlaczylam opcje z recenzjami innych kupujacych. Niestety, ksiazka wydawala sie wszystkim... dretwa! Napisana, jako bardzo sucha relacja, nie zawierajaca prywatnych emocji i opinii, a tylko suchy opis wydarzen.
I musze ze smutkiem przyznac, ze jest to prawda! W ksiazce roi sie od sytuacji i anegdot, ktore opisane w inny sposob bylyby niesamowicie smieszne! Raz Colette zostala wmieszana w miedzynarodowa afere i zostala odwiedzona przez smutnych panow z FBI. Innym razem chciala zamowic typowe chinskie danie i skonczyla z talerzem pelnym... slimakow morskich! Okazalo sie tez, ze rodzina przypadkiem kupila dom w okolicy, gdzie rzadzila... wloska mafia i Colette musiala poradzic sobie i z tym... Poza tym pani Rossant caly czas narzeka i jojczy! Dowiadujemy sie, co tez bylo niejadalne, tuz po jej przyjezdzie do tej paskudnej Ameryki. I, ze jedyne miejsce, gdzie mozna bylo cos w miare ludzkiego dostac, to targi farmerskie, albo male, wloskie sklepiki...
A przeciez Colette wiodla bardzo ciekawe zycie. Urodzila i wychowala czworo dzieci. Napisala 7 ksiazek kucharskich. Podrozowala po Japonii, po Francji, po Afryce. Spotkala na swojej drodze wiele kulinarnych osobowosci, m.in. wielkiego Paul'a Bocuse'a i nie mniej znana Julie Child. Jej maz, James, byl w okolicy 1975 roku autorem projektu nowej stolicy Tanzanii - Dodomy.
I jeszcze tylko kilka fragmentow:
''Next to the meat was a vegetable I had never seen before. It looked like a small tree and tasted somewhat like cabbage. I thought it was good, but lacked some garlic or spices. 'What is it?' I asked. 'Broccoli', Anne explained. 'Do you like it?' I didn't really know what to say since I realized that she had prepared it. For my taste it was to bland. 'Strange', I replied, and everyone laughed.''
''...so I bought a pretzel, tore it in two and gave half to John. I bit into the slightly warm pretzel, and spat it out immediately. It was disgusting! Chewy, salty and with a taste of gasoline.''
''In front of me was a sandwich. I wasn't sure I knew what it was. White bread, no crust and very soft. The sandwich was stuffed, my mother-in-law told me, with tuna fish salad. It looked a sickening beige color. I took a bite and nearly chocked. It was sweet with bits of what I thought was celery. 'What's in it?' 'Mayonnaise.' I knew two things: that it was not real mayonnaise and that I couldn't eat it.''
''Jimmy ordered a sundae. The dish I dreamt of for so many years. A bowl of ice-cream was placed in front of me. I looked at it in disbelief. It was monstrous architectural construction. The ice-cream was hidden under a mountain of whipped cream with chocolate sauce dripping artistically, topped with toasted almonds. A bright red cherry gloriously crowned it all. It was exactly like the one I had read about years before. But I took one bite and found the ice-cream far to sweet and very creamy. The whipped cream was not like Chantilly, the cherry inedible. The dish was so rich that after two teaspoons I couldn't eat any more. I whispered to Jimmy, 'Can you finish it?' ''
Jak widzicie, wcale nie przesadzam i Colette jojczy...
:):):)
A na koniec fragment z okresu, kiedy pani Rossant byla tlumaczka Paul'a Bocuse'a, ktory promowal swoja ksiazke w Ameryce:
'' 'Colette, I need breakfast, where shall we go?' I looked around. Nothing was open except McDonald's. I tried to explain that McDonald's, which had not as yet invaded France, was a fast food chain and there wouldn't be much he would like. 'Let's go there, it's fine', and so to McDonald's we went, followed by the press. As we sat down, I explained to Paul what was on the menu. 'You can have a muffin with an egg and cheese, or ham.' 'Muffin? What is a muffin?' I explained and Paul chose the muffin with egg and ham and french fries. Paul ate the eggs with gusto, thought the coffee was too weak, but announced loudly: 'Those are the best french fries I have ever eaten. I want to meet the chef.' 'But Paul, this is a fast food restaurant, there is no chef.' 'Nonsense Colette, every kitchen has a chef!' With those words Paul got up and walked over to the counter where a young black man was standing, waiting to receive orders. To his astonishment and amidst the flashes of the photographers, Paul insisted on shaking his hand and saying over and over again: 'Bravo, jeune homme. Les meilleures frites que j'ai jamais mangées. Traduisez, Colette.' There were large headlines that evening in the papers: 'Paul Bocuse eats the world's best french fries in New York at McDonald's' ''
:):):):))))))))))))))))))))
Skladniki:
(na 20cm foremke do tarty)
opcjonalnie:
CIASTO: Rozgrzac piekarnik do 175stC. Przygotowac mase na spod ciasta: wymieszac okruchy herbatnikow z maslem i cukrem. Masa wylozyc dno i boki foremki. Piec 10min i wyjac do ostygniecia. Nie wylaczac piekarnika!
MASA: Polaczyc mleko skondensowane z żółtkami i dodac sok z limonek i cytryn. Bardzo dokladnie wymieszac. Zobaczycie, jak mleko zmienia konsystencje i robi sie geste. Rozsmarowac mase na podpieczonym spodzie i piec jeszcze przez 15min. Nie szkodzi, jesli masa wydaje wam sie zbyt plynna. Dopiero po ostygnieciu zaczyna tezec. Po ostygnieciu wsadzic do lodowki. Przed podaniem ubic smietanke kremowke i posmarowac nia wierzch, ale podejrzewam, ze panie raczej uloza na wierzchu owoce, bo to bardziej dietetyczne. Prosze uprzejmie! Robcie tak, zebyscie byly szczesliwe.
Bardzo serdecznie dziekuje wszystkim z udzial.
Popularnosc akcji przekroczyla znacznie moje oczekiwania :)
Bylo mi bardzo milo spotkac sie po raz kolejny ze 'starymi' ;) blogerkami i z wielka przyjemnoscia poznalam nowe twarze kulinarnej blogosfery.
Dla przypomnienia: akcja dotyczyla oczywiscie wpisow na dania walentynkowe. Slodkie, slone, afrodyzjakowe i wspomnieniowe - tu bez ograniczen i nakazow. Trwala od 11.02 do 19.02.2012, ale lekko archiwalne wpisy (od poczatku lutego, a kilka nawet z 31 stycznia:)) byly bardzo mile widziane. Warunkiem dodania wpisu do akcji bylo umieszczenie w, przed lub pod wpisem aktywnego linku do zaproszenia do akcji LUB banerka akcji.
Bylo ciekawie. :)
Pela uraczyla nas niestandardowo walentynkowymi sledziami. Pincake - biala czekolada z koziego mleka. Bylo duze serduszkowych ciasteczek, tortow i pizzy. Niekwestionowanym hitem tegorocznym okazala sie panna-cotta w roznych wydaniach.
Podsumowanie akcji napisalam alfabetycznie, pod wzgledem nazwy bloga. Bralam pod uwage nazwe umieszczona na stronie glownej bloga, a nie podawana w adresie 'www' (bardzo czesto sie roznia). Staralam sie na biezaco dodawac pojawiajace sie wpisy, wiec mam wielka nadzieje, ze nie pominelam nikogo.
Blogi:
A
Ale Babka - Beza jadore fotorelacja
B
Bee Sweet - Panna z sercem Slodkie serduszka Fudge
Bernika - moj kulinarny pamietnik - Walentynkowa panna cotta z porzeczkami Ananasowe żeberka dla ukochanego
Bite Delite - Koronkowe nalesniki w ksztalcie serca Czekoladowe serce z bananami i orzechami Serca z nadzieniem truskawkowo-czekoladowym
Blog Kulinarny Kasi - Kuchnia na 5 - Tort z bita smietana i owocami
C
Can I Have a Bite? - Cupcakes z jagodami w walentynkowej odslonie Marshmallove czyli rozowy deser na walentynki
Cucina Della Felicita - Pomysly na walentynkowe pysznosci
Czerwien i Blekit - Tarta serowa z kurczakiem, cukinią i fetą Pizza pelnoziarnista z szynka i bananem Serniczki smietankowe na kruchym spodzie Sernik czekoladowo-bananowy z orzechowym akcentem Fajna babeczka czekoladowo-bananowa z zurawina Drozdzowe-czekoladowe serca z serkiem truskawkowym
D
Domi w Kuchni - Miętowa panna cotta z sosem czekoladowym Malinowa fantazja Kokosowa panna-cotta z trawa cytrynowa Romantyczne, kuszace semifreddo
Dusiowa Kuchnia - Owocowa wariacja Tort z sercem Gofry
Dzieci jedza - Walentynkowe pops :)
E
Ekscentryczny Parowar - Dwie polowki jablka
Eksperymentalnie... - Salatka z roszponki i walentynkowe ciasteczka
F
Filozofia Smaku - Zupa porowo-ziemniaczana Trufelki pomaranczowo-kokosowe Tagine z wolowiny i moreli Czekoladowe chmurki
G
Gary Barbary - Sajgonki
Gastronomy Go! - Idealne makaroniki
Gotowanie Niezbyt Pracowitej - Walentynkowy tort czekoladowo-malinowy
Grazyna Gotuje - Czekoladowe serce z jablkami i mieta
I
Izioni pyszne smaki - Walentynki
J
Jedzonko - Funny cakes w ksztalcie serca Walentynkowe Stefany 2011
K
Kaloorexi - Walentynki dla chlopczyka i dziewczynki :)
Karolka z Zaczarowanej Kuchni - 'Napalony' kurczak i inne przypadki panny K.
Kitty's Cookbook - Walentynkowe cupcakes z kremem mascarpone
Koty Kuchenne Oczka - Zakochany bestseller na Walentynki. Zupa korzeniowa z melczkiem kokosowym i lubczykiem
Kuchnia Beatki - Malinowa panna-cotta Walentynkowe muffinki z czekolada
Kucharz Duzy, Kucharz Maly - Najpierw cos przekasimy, a pozniej mnie schrupiesz :)
Kulinarna Pasja - Rozpustne czekoladowe Malibu Zakochany Szekspir na Walentynki Czekoladowe fondue
Kulinarna Piniata - Torcik walentynkowy Ekspresowy tort kremowy
Kulinarne misz masz - Tort American Beauty
Ł
Łasuch w Kuchni - Rozgrzewajaca plynna czekolada na Walentynki Pomaranczowe serce na Walentynki Walentynkowe gondole z bananow
M
Magnolia 0 Joaska Kuchennie - Torcik walentynkowo-urodzinowy
Malinowa Kuchnia - Czerwone nalesniki walentynkowe
Mama Alergika Gotuje - Walentynkowe Kruche Babeczki z budyniem i owocami Walentynkowy tort z ptasiego mleczka
Mirabelkowy Blog - Spaghetti z pesto z awokado Czekoladowe pots de crème
Mit Liebe Gekocht - Serce z jajka
Moje Domowe Kucharzenie - Placki z gotowanych ziemniakow Muffiny pomaranczowe Kanapka serce Pączki Wolfganga Süpke Czekoladki orzechowe
Moje male slodkosci - Mus czekoladowy Walentynkowe mini serniczki
Moj Smak Chwili - Walentynkowe ciasto francuskie
Mowia Weki - Lody chalwowe i bananowe Spaghetti z losoasiem i awokado From marshmallows with love
N
Nikol Od Kuchni - Baklava Kaczka w majeranku z jablkami
O
Od Chleba Do Nieba - Slodka niespodzianka
On Egin Eta Topa - Grzech biegacza - orzechowo-czekoladowy mus na Walentynki
P
Paranoje Podniebienia - Migdalowe walentynki
Pomodoro e basilico - Walentynkowa panna cotta Ciasteczka serduszka Buleczki serduszka Walentynkowy tatar Walentynkowe ciasteczka z biala czekolada Kuleczki z ricotty i owocow morza na salatce z rukoli
Przepisy Aleksandry - Czekoladowy torcik serduszko Czekoladowe babeczki Tort czekoladowo-malinowy Orzechowe pralinki
Przy Kubku Kawy - Krajanka biale michalki
Pszczolkowe Gotowanie - Tarta zakochana w czekoladzie
Pyszny Blog Kulinarny - Filet w miodzie z orzechami, pieczona dynia i rukola Walentynkowe muffinki Torcik walentynkowy
R
Red and Pale - Kurczak w ciescie francuskim Czekoladowe torciki z plynnym sercem
Rozkosze Podniebienia - Kawa z Malibu dla zakochanych i nie tylko Ciasto czekoladowo-bananowe z kremem Ciasteczka migdalowe Wieprzowina w sosie slodko-kwasnym
S
Skosztuj Smaku Zycia - Pavlove Pasjonatki
Slodka Magia od Kuchni - Czekoladowo-pomaranczowe serca z nutella Kremowy mus czekoladowy z wisniami i granola Lekkie pianki w czekoladzie
Smaczne i Latwe - Camembert z polewa bakaliowa Walentynkowe muffiny na czekoladowo
Smacznie, Zdrowo, Tanio - Walentynkowy deser Kotleciki z tunczyka
Smak Chwili (blogspot) - Walentynkowy tort Walentynkowe ciasto francuskie z jablkami i cynamonem
Smak Chwili (blox) - Odswiezajaco-energetyzujaca niespodzianka Limonkowe serduszka Omlet owocowej rozpusty ;)
Smak Europy - Serniczki z malinami i cytrynowym kremem wg Jamiego
Smakocie i Łakolyki - Latwa przyjemnosc, czyli snickersowe francuzy Muffiny owsiane z suszona zurawina Owsiane mini-pizze Nalesnikow trzy wcielenia
Smaki Alzacji - Pizza kukurydziana Weroniki Pierogowe serce na walentynkowy obiad Zapiekane serce z makaronu Walentynkowe muffinki pomaranczowe Sernik na zimno z truskawkami zimową porą... Kataifi Amore pomidore
Smokey's Tea Party - Serduszka z kremem
Sweet Escape Into Kitchen - Walentynkowy tort czekoladowo-malinowy Ziolowa tarta z kurczakiem i brokulami
T
Tarzynkowo - Nasięźrzał, czyli Walentynki a sprawa polska (i grzany miod)
The Body. Naturally - Walentynki. Przepis na slodkie chwile
Troche Inna Cukiernia - Rozany tort z biala czekolada z koziego mleka
Trzaski w Kuchni - Kuszaca panna
Trying to Cook and Bake - Walentynkowe czekoladowe muffiny Zupa pomidorowa na milosc :)
W
Waniliowa Chmurka - Red velvet cupcakes Mini brownie z pomaranczowa nuta
Wcinaj To! - Walentynkowe pianki w czekoladzie
W Koperkowej Kuchni - Kruche ciasteczka z marmolada Serduszkowa szarlotka Gofry Losos z brokulami i mozarella Suflet kawowy z amaretto
W Pewnej Kuchni na Wyspach - Romantycznie - conchiglioni ripieni
Wszystko o Gotowaniu - Jajo w szynce w ksztalcie serca Walentynkowe tosty
Z
Zakamarki mojej kuchni - Babeczki podwojnie czekoladowe Kolorowe serduszka Kruche serduszka z galaretka wisniowa Serduszka czekoladowe na ostro
Zapiski Kuchenne Peli - Śledzie pod pierzynką, czyli bez słownego romantyzmu
Zdrowy Talerz - Walentynkowe razowe ciasto czekoladowe
Zjedz Mnie - Smoulove :) (przepraszam, nie mam odpowiednich znaczkow w 'wstaw niestandardowy znak') Amor's Surprise
Z Kartoflanego Pola - Drozdzowe serduszka z dzemem
Z Widelcem Po Londynie - Sliwki w czekoladzie z marcepanem Mini pavlova
Ż
Życie Bez Laktozy - Tort czekoladowy w stylu meksykanskim
I jeszcze jedno.
Dwie blogerki zostawily mi wiadomosci, ze chcialyby dolaczyc do akcji i prosza o dodanie wpisow na agregatorach. Niestety chyba po drodze poszlo cos nie tak, bo rzeczonych wpisow nigdzie nie znalazlam. Spelniaja one jednak jak najbardziej zasady akcji, wiec dorzucam je przynajmniej tutaj:
Na Poquszenie - Walentynkowy deser
i
Veggieola - Walentynkowe ciasteczka
A na koniec - moje walentynkowo wymarzone menu ;)
Ser halloumi z pieczonymi ziemniakami na lunch
Risotto pieczarkowo - cukiniowe z serkiem Philadelphia na obiad
Trufelki z suszonymi owocami i herbatnikami do podjadania
Harvey Wallbanger do popijania
Tort z czekoladowa beza i masa kasztanowa dla totalnej rozpusty...
:):):):)))))))))))))
Kolejny przepisa od niezawodnej Zainab.
Takie polaczenie racuchow z pączkami moze? Sama nie wiem. Bardzo smaczne w kazdym razie. Tylko niestety, jak wiekszosc tego typu wypiekow, sa najlepsze dnia, kiedy zostaly zrobione. Potem wysychaja i robia sie gumiaste.
Nie mam pojecia, jakim cudem Zainab osiagnela w swoich efekt rownych, gladkich, ladnych 'krokiecikow', bo moje ciasto bylo dosc rzadkie i o formowaniu i lepieniu w rekach mozna bylo zapomniec. Nakladalam wiec ciasto łyżką.
Skladniki:
(na okolo 25-30sztuk)
szklanka = 250ml
...czyli: "Zucchini & egg fritters" ze strony www.discoverlebanon.com
Szybkie do zrobienia i sympatycznie puszyste. Moje dzieci zajadaly z przyjemnoscia i bez zadnych dodatkow. Mnie smakowaly z wielkim kleksem naturalnego jogurtu greckiego, posypanego sola. Jednak dodane przyprawy sa mocno wyczuwalne, wiec raczej dla wielbicieli gatunku.
Skladniki:
(na mniej wiecej 12-15 sztuk)
szklanka = 250ml
W misce zgniec czosnek razem z sola. Wmieszaj cebulke, pieprz i przyprawy. Dodaj cukinie i jajka. Dobrze wymieszaj, a nastepnie dodaj make i jeszcze raz dobrze wymieszaj. Dodaj pietruszke i miete.
Nakladaj lyzka mieszanke na rozgrzany olej i smaz z obu stron na zloty kolor. Powtarzaj, az do zuzycia calej mieszanki.
Calosc, to jest wstep i sam przepis, podaje za autorka bloga Taste of Beirut:
"Ashta, libanska smietanka, jest podstawa wszystkich nadziewanych ciastek. Jednak nie zawiera ona smietany!
Oczywiscie, byl taki czas, kiedy ashta byla czysta smietanka. Dzisiaj robi sie ja z mleka (w Libanie czesto z mleka w proszku), chleba tostowego a amerykanskim stylu i z dodatkow smakowych.
Wynik: gesty krem, ktory smakuje lekko i swiezo, ale bez dodatku smietanki.
Takimi geniuszami sa libanscy cukiernicy.
Mozna ja robic z mleka w proszku, mleka (pełnego, lub odtłuszczonego), pół-na-pół (tzw.'half-and-half', czyli mleko wymieszane ze smietanka 36% w proporcji 1:1), albo mieszanki mleka i smietanki do ubijania (ktora ja zwykle wybieram)."
Tyle Joumana.
Natomiast ja sama ashte znam od lat. W kupnej, puszkowanej wersji, albo z nadziewanych, przepysznych ciastek z cukierni. Moj maz jada ja jako deser-przekaske, z pokrojonymi bananami i awokado, polana miodem.
Natomiast nigdy nie wpadlam na to, ze jej wykonanie moze byc tak nieprawdopodobnie proste.
Zrobilam najprostsza wersje - tylko z mlekiem, i zalowalam, bo brakuje jej odrobiny aksamitnosci i luksusu, jakich dodalaby dobra, gesta smietanka. Niemniej jednak droga do eksperymentow jest szeroko otwarta, a fundamenty polozone.
Podana wersja jest bardzo malo slodka i przeznaczona raczej do podawania z miodem wlasnie, moze z jakims syropem cukrowym, albo do nadziewania ciastek, ktore po upieczeniu owym syropem beda nasaczone.
Tylko uwaga: trzeba uzyc jak najmniej aromatycznego chleba. Absolutnie nie takiego na zakwasie. Tani, supermarketowy, bialy, tostowy, taki bez smaku, bedzie w sam raz.
Skladniki:
(na okolo 3-4 porcje, zaleznie od tego, co mamy zamiar robic)
szklanka = 250ml
Zrobilam. I co? I nie bardzo mialam pomysl, jak ten krem wykorzystac. Na szczescie ashta jest przeciez 'podstawa wszelkich nadziewanych ciastek', ktore jadam od lat, przywiezione z arabskich cukierni. Doszlam do wniosku, ze wystarczy nia nadziac jakies ciasto. Zwykle byloby to filo, ale ja mam male doswiadczenie i malo pewnosci, jak sie z nim obchodzic (chociaz opakowanie lezy sobie spokojnie w zamrazarce i czeka na pomysl).
Postawilam na gotowe ciasto francuskie. Takie juz rozwalkowane. Z opakowania 375g wyszlo 15 srednich ciastek, nadzianych niemal cala porcja przygotowanej ashty (wyjadalam po drodze, wiec nie wiem ile tak naprawde i dokladnie wyszlo i zostalo uzyte:)). Wystarczy pokroic ciasto na kwadraciki, nadziac kremem i skleic brzegi po przekatnej. Piec w 200stC przez okolo 15-20min (dobrze jest sprawdzac po drodze).
Jeszcze gorace ciastka posmarowac 2-3 warstwami syropu cukrowego: do garnuszka wlac 1/2 szklanki wody i wsypac 1 szklanke cukru; podgrzewac, az cukier sie rozpusci, mieszajac caly czas; gotowac na malutkim ogniu przez okolo 10min, do osiagniecia pozadanej konsystencji; wmieszac 1 lyzeczke wody rozanej i 1 lyzeczke soku z cytryny; ostudzic i przechowywac w lodowce.
... lub, jak kto woli, hummus. Ale nietypowy, bo z buraczkiem w roli glownej. Dodam tylko, po raz kolejny, bo juz chyba wczesniej pisalam, ze nie bardzo lubie buraczki. Takie typowe, polskie, ugotowane, starte i przyprawione cytryna wcale, ale to wcale do mnie nie przemawiaja. A te tutaj przemawiaja jak najbardziej. Byly przepysznym dodatkiem do pieczonego kuraka i pieczonych ziemniakow. A resztka smakowala znakomicie z kawalkiem chlebka pita.
Wydaje mi sie, ze dip bylby jeszcze lepszy zrobiony z pieczonymi w folii aluminiowej, zamiast z ugotowanymi buraczkami. Ale to juz pomysl do przetestowania na kiedy indziej.
Pomysl pochodzi z bloga od niezawodnego Kano i najwyrazniej jest daniem, ktore podbija restauracje Damaszku.
Skladniki:
(na mniej wiecej 2 porcje, jako dodatek do obiadu)
Buraczki, tahine i jogurt zmiksowac blenderem. Doprawic do smaku sola i sokiem z cytryny. Podawac polane odrobina oliwy i posypane orzeszkami piniowymi.
Podaje juz moj bardzo lekko zmieniony przepis (na miare znajdujacych sie w domu warzyw), a po oryginal mozna sie zglaszac do Zainab :)
Skladniki:
(na mniej wiecej 3-4 porcje, zaleznie od apetytu)
Podazajac za 'Szybkim serniczkiem kokosowym' powstala kolejna, rownie szybka i pyszna wersja. Niestety rowniez i bardzo bogata i kremowa - dla prawdziwych wielbicieli gatunku!
Tym razem z posmakiem cytrynowym.
Skladniki:
(na blaszke na 1/2kg bochenek, mniej wiecej 7-10 plastrow)
dodatkowo:
Alkohol niestety w tym wypieku jest bardzo potrzebny. :) Nadaje delikatny posmaczek inaczej raczej mdlym kasztanom. W oryginale jest wlasnie koniak, albo rum, ja akurat mialam pod reka waniliowy likier Galliano (dluga historia:)) i resztki noworocznej wodki. Sprawdzily sie doskonale. Ciasto wytrzymuje okolo 2 dni w lodowce. Ale nie sadze, ze ktokolwiek bedzie musial sprawdzac to w praktyce.
:):):):)))))))))))))))))))
Przepis ze strony producenta m.in. gotowanych kasztanow i kasztanowego, puszkowanego puree - Merchant Gourment.
Skladniki:
(na torcik 23cm, czyli okolo 8-10 porcji)

Harvey Wallbanger
Prawde powiedziawszy nazwa 'Wallbanger' kojarzyla mi sie bardziej walentynkowo-rozpustnie i libido-pobudliwie, niz okazala sie byc w rzeczywistosci... ;)
"The Classic 1000 Cocktails" podaje nastepujaca historie:
'W latach 1970 nastepujaca opowiastka byla bardzo szeroko znana. Kalifornijski surfer o imieniu 'Harvey' (nazwisko nieznane) zadecydowal, ze wolalby swoj ulubiony Screwdriver (przyp. wódka + sok pomaranczowy) z odrobina Galliano. Po kilku takich koktajlach widziano go wpadajacego na meble i na sciany. I zostal przezwany 'The Wallbanger', a nazwa przeniosla sie na jego ulubiony koktajl."
Koktajl zawiera sporo alkoholu... Wódka - wiadomo, a Galliano tez nie gorsze - 30%... Zdjecia musialam robic przy dobrym swietle i zanim pojade do pracy. Wyszlo okolo 14.00... W kuchni nic nie marnujemy, wiec niewiele myslac tego Harvey'a lyknelam... Polecam! Lepszy, niz Kalms! Pracowalo mi sie swietnie przez caly wieczor...
Skladniki:
(na 1 szklanke)
1 miarka = 25ml
Dodac do szklanki napelnionej lodem, pokropic Galliano po wierzchu.
Do dekoracji: plasterek pomaranczy.
Jesli wódka zostanie zamieniona na zlota tequile powstanie Freddy Fudpucker albo Cactus Banger.
Jesli wódka zostanie zamieniona na bialy rum powstanie Cuban Banger.

Czekoladowe trufelki z herbatnikami i suszonymi owocami
Na podstawie przepisu ze strony BBC Good Food
Skladniki:
(na mniej wiecej 15 sztuk)
opcjonalnie:
Wlej smietanke do malego garnuszka i zagotuj, caly czas majac na nia oko! Wrzuc czekolade i maslo do szklanej miseczki. Wlej smietanke, zostaw na okolo 1min, wymieszaj, az do rozpuszczenia czekolady. (Z doswiadczenia wiem, ze ta czesc nie bardzo dziala, dlatego w tym miescu przygotowuje garnuszek z odrobina gotujacej sie wody, i nad nia rozpuszczam mieszanke).
Teraz 2 opcje:
1. Albo: ostudz mieszanke, a nastepnie wrzuc herbatniki, skorke i morele, dobrze wymieszaj i schladzaj przez okolo 4 godziny. Po tym czasie formuj mala lyzeczka trufelki i obtaczaj je w wysypanym na talerz kakao;
2. Albo (leniwie i mniej pracochlonnie): do mocno cieplej mieszanki czekoladowej dorzuc herbatniki i suszone owoce i nakladaj calosc lyzeczka do przyotowanych silikonowych foremek. Schlodz w lodowce przez kilka godzin, wyjmuj ukladaj w ladnych papierkach.
Czekoladki mozna przygotowac dzien wczesniej. Przechowywac w lodowce.
Risotto pieczarkowo-cukiniowe ze szczypiorkowym serkiem Philadelphia
Skladniki:
(na 2 hojne porcje)

Ser halloumi z rozmarynem, oliwkami i pieczonymi ziemniaczkami
Przepis ze strony BBC Good Food
Skladniki:
(na 2 porcje)

czwartek, 17 maja 2012
| « maj » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | |
| 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | |||
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:
Duzo slodkosci, bo to w domu lubimy. Do tego makarony, nalesniki, zupy i sosy... I komentarze do ksiazek oczywiscie! Nie tylko kucharskich. Oto, co zawiera moj bloog. :)

Jestem mama dla cudnych dzieciaczkow. Razem gotujemy, sprzatamy i rozrabiamy. A dodatkowo fotografujemy to, co ugotujemy i zamieszczamy na bloogu :)