Bloog Wirtualna Polska
Jest 937 628 bloogów | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Wege chilli. Czy to wciąż Meksyk? Bo oni tam mocno mięsożerni...

środa, 16 maja 2012 1:41

Przegladajac Internet w poszukiwaniu przepisow do meksykanskiej akcji Shinju, natrafilam na wiele pseudo-oryginalnych przepisow, nazwanych 'meksykanskimi' tylko dlatego, ze zawieraly czarna, lub czerwona fasolke, albo ich mieszanke... A jakos bardzo prawdziwie i oryginalnie mi nie wygladaly... Ale w koncu skusilam sie na wegetarianskie chilli. Czy przepis prawdziwie meksykanski? Nie wiem. Oni tam dosyc mocno miesozerni...

 

Przepis, bardzo lekko zmieniony pod wzgledem skladnikow i czasu gotowania, ze strony BBC Good Food.  

 

 

Skladniki:

(spokojnie na 3-4 porcje)

  • 2 zabki czosnku, zgniecione
  • szczypta (mniejsza, lub wieksza, zaleznie od upodoban) platkow suszonego chilli
  • oliwa
  • 2 lyzeczki mielonego kminu ('cumin')
  • 250g opakowanie grzybow, pieczarki beda w sam raz
  • 1 czerwona papryka, oczyszczona i pokrojona na niewielkie kawalki
  • 400g puszka siekanych pomidorow
  • 400g puszka czerwonej fasolki
  • 150g zielonej fasolki, pokrojonej na niewielkie kawalki
  • 1/2 - 1 lyzki octu balsamicznego, lub do smaku - opcjonalnie

do podania, opcjonalnie, do wyboru:

  • dobry chleb
  • ryż
  • gesty, grecki jogurt

 

W garnku rozgrzej 2 lyzki oliwy. Dorzuc czosnek i chilli i smaz okolo 2min. Dodaj papryke, pokrojone na cwiartki grzyby i mielony kumin. Dobrze wymieszaj i smaz, az grzyby zaczna mieknac - okolo 3-4min. Dodaj pomidory z puszki i 200ml wody. Zagotuj, zmniejsz ogien i gotuj na malutkim ogniu 20min. Dodaj odcedzona i przeplukana fasolke i gotuj, bez przykrycia i na malym ogniu, kolejnych 20min, dorzucajac po 10min zielona fasolke. Dopraw do smaku sola, pieprzem i octem balsamicznym (dawno temu, kompletnym przypadkiem, odkrylam, ze ocet balsamiczny znakomicie komponuje sie z pomidorowymi sosami i nadaje im ciekawego smaku). Podawaj z chlebem, ryzem, jogurtem naturalnym, do wyboru.

 

 




Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,331092253,trackback

komentarze (4) | dodaj komentarz

Najlepsza kawa w Londynie. Subiektywnie. Czyli: nie moge sie bardziej zgodzić z Davide'm Leibovitz'em...

wtorek, 15 maja 2012 8:16

Przegladajac dawno temu blogi, takze i nalezacy do David'a Leibovitz'a, natknelam sie na wpis 'The Best Brownie In London'.

Przeczytalam od razu. Bo i temat smaczny i lokalizacja znajoma... Nawiasem mowiac okazalo sie, ze rzeczony brownie jest sprzedawany doslownie kilka minut drogi od pracy mojego meza, dokad podrzucam dzieci co najmniej raz w tygodniu.

Sklep juz znalezlismy, ale jeszcze nie mialam odwagi wejsc, bo to jeden z tych 'staromodnie- nowoczesnych' przybytkow, gdzie wszelkie dobra sa rozlozone na wierzchu. W zasiegu reki klienta. Ale takze, niestety, w zasiegu moich biegajacych dzieci...

A David nie bal sie wejsc do sklepu Paul'a A. Young'a i sprobowac tamtejszego brownie, opisanego, jako 'najlepszy w Londynie' wlasnie. Jaki wyciagnal wniosek? Ano taki, ze ciastko rzeczywiscie pierwszej jakosci, ale nie moze zaopiniowac go, jako tego najlepszego w Londynie, bo musialby sprobowac wszystkich tego typu wypiekow w calym miescie...

 

 

A ja mam te same odczucia co do kawy...

Bo znalezlismy przypadkiem te najlepsza w Londynie. Oczywiscie ta opinia jest o tyle subiektywna, ze mimo, iz sprobowalismy wielu, oj wielu, do wszystkich kawowych miejsc na pewno nie trafilismy...  

 

 

Mowa o malym kiosku, bez strony intrenetowej i wzmianki adresu w Internecie, a umiejscowionym na brzegu Tamizy, z widokiem na Parlament, ale blizej Lambeth Bridge, przy murze odgradzajacym St.Thomas Hospital... O blizszy opis lokalizacji chyba trudno :) 

 

 

 

 

Sklep prowadza prawdziwi kawowi fanatycy, na dodatek znakomicie gdzies wytrenowani, bo tak pyszna kawe, moje ulubione latte, z chmurka nieprawdopodobnie gestej mlecznej pianki, pilam do tej pory jeszcze tylko w jednym miejscu (juz nie istnieje). 

Nietety nie zdarzylo nam sie jeszcze nie czekac w kolejce, bo obslugujacy swoja prace traktuja serio i kazda wychodzaca kawa ma spelniac te same standardy. Ale warto... :) Zwlaszcza, ze widok przepiekny i nawet nie trzeba wstawac z krzesla, zeby zrobic ewentualne pamiatkowe zdjecie. A zdarza sie i bonus: niedawno wpadlismy wlasnie tam na ekipe filmowa, a glownym bohaterem byl moj najulubienszy Gabriel Byrne... (Wlezlismy w sam srodek sceny, wiec wiele nie moglam zwojowac, to po pierwsze, a po drugie - i tak mnie zatchnelo z zaskoczenia...)

 

 

 

Milosnicy herbaty tez znajda cos dla siebie: imbirowa, lawendowa, cytrynowa, tropikalna, kokosowa, letnia, wiosenna, truskawkowa i co tam jeszcze...

 

 

Dowod zawodowego kunsztu pracujacych baristow:

 

 

 

 

 

Jeszcze motto sklepu...

(Trudno sie nie zgodzic... :))

 

"Najlepsza kawa jest jak idealny mezczyzna:

Bogata, goraca i nie pozwala Ci zasnac przez cala noc..."

 

 

 

A na koniec oczywiscie spacer: najbardziej malowniczy, w strone Vauxhall Bridge, MI5 i Pani Tamizy, czyli pozostalosci elektrowni w Battersea...

  



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,331090879,trackback

komentarze (6) | dodaj komentarz

Syrop lawendowy

sobota, 12 maja 2012 0:07

Przepis zawierajacy chyba, jak do tej pory, najkrotsza mozliwa liste skladnikow.

Od razu bardzo lojalnie przestrzegam, ze smak baaardzo charakterystyczny... Dla koneserow bym rzekla... Bo mocno, niestety... hm... mydlany... Mnie osobiscie najbardziej smakowalo z zimna woda i z sokiem z limonki do smaku, albo z owocowa herbata. Nie polecam z angielska herbata z mlekiem (cytuje: 'Smakuje, jak kulki na mole')...

Znaleziony tutaj.

 

 

Wystarczy w niewielkim garnuszku zagotowac 200g cukru z 200ml wody. Kiedy cukier sie rozpusci wrzucic 2 lyzki suszonych kwiatow lawendy i 1-2 lyzeczki soku limonkowego (dla lekkiego 'zlamania' mocno slodkiego smaku). Gotowac na malym ogniu okolo 15min, lub do uzyskania pozadanej gestosci. Przecedzic w miare dokladnie i przelac do ladnego sloiczka. Przechowywac w lodowce.

Z podanych proporcji wychodzi 1 niewielki sloiczek, okolo 200ml objetosci.

 

 

 




Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,331061463,trackback

komentarze (3) | dodaj komentarz

Kruszonka na teraz, kruszonka na potem...

czwartek, 10 maja 2012 7:02

 

 

" Najkrotsza lista skladnikow:

po 50g platkow owsianych, masla*, cukru

300g mąki

 
*50g masla przy tej ilosci suchych skladnikow to bylo zdecydowanie za malo; kolejne 50g, czyli 100g w sumie, zalatwilo sprawe.
 

 

Wymieszac w misce wszystkie skladniki kruszonki, az powstanie ciasto o konsystencji żwiru. Jesli kruszonka sie za bardzo klei, mozna dodac jeszcze troche mąki. Nie nalezy zagniatac jej w jeden kawal ciasta. Okruchami mozna posypac odparowane na patelni owoce (z cukrem), wierzch kruchego ciasta z dżemem lub szarlotke. Nadmiar zamrazajcie w foliowych workach. Do owocow pod kruszonka mozecie podac schlodzony jogurt naturalny. To czysta poezja! "

 

 

Z podanych skladnikow wychodza mniej wiecej 2 porcje kruszonki, kazda wystarczy do deseru na 3-4 porcje.


Przepis cytuje w calosci za:  
 

 

 

Sam crumble rzeczywiscie znakomicie znosi mrozenie.

Przed uzyciem nie trzeba nawet mieszanki wyjmowac wczesniej z zamrazarki. Mozna wyrzucic od razu do zaroodpornego naczynia i na przygotowany owocowy spod. 

 

 

Na przyklad taki:

Na duzej patelni rozgrzac 1-2 lyzki masla, dodac 3-4 duze jablka, pokrojone na spore kawalki, lekko podsmazyc, az zaczna mieknac, wsypac 2 lyzki cukru jasnago muscovado i 2 lyzki drobnego cukru do wypiekow i wlac sok z 1/2 cytryny. Odparowac nadmiar wilgoci na sporym ogniu, tak, by powstal apetyczny karmel otaczajacy cale kawalki jablek. Piec w 180stC przez okolo 35-40min, lub do zlotego koloru. Podawac z lodami waniliowymi. (Wychodzi okolo 3-4 porcji)


 

 

Albo taki:

1-2 duze jablka i 4 niewielkie gruszki oczyscic i pokroic na kawalki. Wrzucic na nieprzywierajaca patelnie razem z 4 lyzkami cukru. Smazyc, az zaczna mieknac. Dodac puszkowane truskawki odcedzone z syropu (puszka okolo 400g) i 2 czubate lyzki mielonych migdalow. Calosc dobrze wymieszac, wylozyc do zaroodpornego naczynia i przykryc porcja gotowej kruszonki. Piec w 180stC przez okolo 40min. Podawac z ubita smietanka, albo z lodami waniliowymi. 

 




Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,331079077,trackback

komentarze (3) | dodaj komentarz

Pisang Goreng (GP Malezji)

poniedziałek, 07 maja 2012 0:03

Bardzo latwo, bardzo prosto i bardzo pysznie! Czyli cos, co lubie... Dla pelnej rozpusty - na sniadanie, z lodami waniliowymi i potworna iloscia golden syrup... 

 

Mialam tylko jeden problem - ciasto z podana przez autorke iloscia wody okazalo sie bardzo geste. Niby moglam pooklejac banany i wrzucic je na goracy olej, ale chyba nie tedy droga... Dolalam wiec odrobine wody, do uzyskania konsystencji gestego ciasta nalesnikowego, i... trzymalam kciuki za efekt... Ufff... Udalo sie!

 

 

Przepis pochodzi z tej strony.

 

"Found in Indonesia, Malaysia, and Singapore, this delicious banana fritter snack is sometimes called Pisang Goreng in Indonesia and Malaysia. This warm, wholesome snack is often served early in the day, before temperatures begin to soar."

 

 

Skladniki:

(na 4 porcje, ale to mocno zalezy od apetytu...)

szklanka = 250ml

  • 1 szklanka maki
  • 1 lyzka maki ryzowej - u mnie: kukurydziana
  • 1 lyzeczka proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • 1/2 szklanki wody - lub wiecej, do uzyskania gestego ciasta, w ktorym wciaz mozna moczyc banany
  • olej do smazenia
  • 4 banany - u mnie przekrojone na polowe i wzdluz

do podania:

  • golden syrup 
  • miód
  • cukier puder
  • lody waniliowe... do wyboru

 

Do miski przesiac wszystkie suche skladniki. Dodac wode i wymieszac do uzyskania gladkiego ciasta. Na nieprzywierajacej patelni rozgrzac olej. Maczac banany w ciescie i smazyc na zloto-brazowy kolor. Podawac od razu, mocno gorace, polane golden syrup i z hojnym kleksem lodow waniliowych.


 

 

 




Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,331067427,trackback

komentarze (5) | dodaj komentarz

ZAPROSZENIE: 'Co mamy dla mamy? Dzień Matki. 24-30.05.12'.

niedziela, 06 maja 2012 0:39

 

Podobnie, jak w tamtym roku, rowniez i w tym bardzo serdecznie zapraszam do 'mamowej' zabawy.

 

Jak wspomnialam przy okazji akcji walentynkowej, moj brak przewidywania i nadmierna wiara w moce Internetu sprawily, ze wraz z przepadnietym agregatorem 'Durszlak I' przepadlo takze i podsumowanie do zeszlorocznej akcji. W tym roku obiecuje poprawe i spisywanie i archiwizowanie kazdego wpisu.

 

 

Dla przypomnienia:

''Dzień Matki to święto obchodzone corocznie w Polsce 26 maja jako wyraz szacunku dla wszystkich matek. W tym dniu są one zwykle obdarowywane laurkami, kwiatami oraz różnego rodzaju prezentami przez własne dzieci, rzadziej inne osoby. To święto ma na celu okazanie matkom szacunku, miłości, podziękowania za trud włożony w wychowanie.'' (Wikipedia)

 

 

Dlatego i w tym roku, od 24 maja do 30 maja, czekamy na przepisy na dania majace sprawic przyjemnosc naszym mamom. Albo i nam samym, jesli pociechy jeszcze za male na swietowanie ;).

 

Mile widziane pyszne sniadania, ekskluzywne obiady i specjalne kolacje.

Przystawki, zupy, dania glowne i desery.

Polskie-swojskie i egzotyczne.

Torty, ciasta i ciasteczka.

Jadalne prezenty.   

 

Co tylko wyobraznia podpowiada, i czym ksiazki kucharskie inspiruja!

 

Milej zabawy!



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,331065110,trackback

komentarze (1) | dodaj komentarz

Risotto porowo - ziemniaczane

piątek, 04 maja 2012 9:12

   

Przepis, bardzo minimalnie zmieniony, ze strony Kwestia Smaku.

  

Skladniki:

(na 2-3 porcje)

  • 3 łyżki masła
  • 1 mała cebula, drobniutko posiekana
  • 1 por, oczyszczony i pokrojony wzdłuż na 4 części i w poprzek na kawałki
  • 1 łyżka oliwy extra virgine
  • 2 nieduże ziemniaki, oczyszczone i pokrojone w malutka kosteczke (nie wiecej, niz 1/2cm)
  • sól morska i świeżo zmielony czarny pieprz
  • 1 łyżeczka świeżego tymianku
  • 150 g ryżu na risotto
  • 1/2 szklanki białego wytrawnego wina
  • około 3 szklanek bulionu warzywnego
  • 1/3 szklanki tartego parmezanu (lub pecorino)

  

  1. Roztopić połowę ilości masła w garnku (najlepiej w miarę wysokim), dodać cebulę i zeszklić ją mieszają od czasu do czasu przez około 5 - 7 minut.
  2. Dodać pora do cebuli w garnku, wraz z 1 łyżką oliwy extra virgine i mieszając smażyć na umiarkowanym ogniu przez około 2 - 3 minuty.
  3. Dorzucić do garnka ziemniaki i doprawić solą oraz pieprzem. Dodać tymianek i smażyć przez około 4 minuty od czasu do czasu mieszając.
  4. Wsypać ryż i podsmażyć go przez 1 - 2 minuty, wlać wino i gotować przez około 1 - 2 minuty aż całe wino wyparuje.

  5. Zagotować bulion i trzymać go na malutkim ogniu. Wlać pół szklanki bulionu do garnka z risotto i gotować na średnim ogniu aż cały płyn zostanie wchłonięty przez ryż i warzywa. Dodać kolejną porcję bulionu (1/2 szklanki) i gotować jak poprzednio. Gdy cały płyn zostanie wchłonięty, dodać następną porcję bulionu i tak gotować risotto do czasu aż ryż i ziemniaki będą miękkie (ryż powinien pozostać lekko twardy w środku). Warzywa i ryż powinny być otoczone gęstym sosem.

  6. Dodać resztę masła i tarty parmezan, wymieszać i odstawić z ognia. Zostawić pod przykryciem na 2 - 3 minuty. Od razu podawać.



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,331045812,trackback

komentarze (3) | dodaj komentarz

Owsiane ciasteczka z rodzynkami

środa, 02 maja 2012 0:35

Przepis czytelniczki ze strony BBC Good Food.

 

 

Skladniki:

(na mniej wiecej 25-30 sztuk)

  • 100g masla lub margaryny
  • 100g drobnego cukru do wypiekow
  • 2 lyzki miodu
  • 2 jajka
  • 2 lyzeczki cynamonu
  • 100g maki razowej
  • 2 lyzeczki proszku do pieczenia
  • 160g platkow owsianych
  • 100g rodzynek

 

  1. Rozgrzej piekarnik do 180stC (160stC z termoobiegiem) i przygotuj 2 duze blaszki do pieczenia - posmaruj odrobina masla, albo najlepiej wyloz silikonowa mata, albo pergaminem do pieczenia.
  2. W sporej misce zmiksuj razem margaryne/maslo i cukier, a nastepnie wmiksuj miód. Dodaj jajka i cynamon i dobrze wymieszaj (jesli ciasto zaczyna sie brzydko zserzac, wystarczy dorzucic do miksowanej masy lyzke lub dwie maki).
  3. W osobnej misce wymieszaj make, platki owsiane, proszek do pieczenia i rodzynki. Wymieszaj z masa maslana. 
  4. Nakladaj na przygotowane blaszki porcje wielkosci 1/2-1 lyzki (ja wole mniejsze ciastka), zachowujac pomiedzy niewielkie odstepy. Piecz przez okolo 10min, do lekko zlotego koloru. Po wyjeciu z piekarnika zostaw na kilka minut na blaszkach, zeby lekko stwardnialy, a potem przekladaj na kratki do calkowitego ostudzenia.

 


Smakołyki na pikniki    Czas na piknik



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,331045813,trackback

komentarze (4) | dodaj komentarz

Wpis dedykowany Joli...

niedziela, 29 kwietnia 2012 1:31

 

Tej Joli.

Juz Ona wie dlaczego...

:):):)))))))))))))

 

 

Zostaly mi cytryny. Kupilam nieopatrznie caly worek, bo po raz kolejny walczylam z zalegajacym chlebem i robilam treacle slice Nigelli, do ktorego potrzeba startej cytrynowej skorki. Zaczelam przegladac przepisy i szukac inspiracji. Co zrobic z dwiema cytrynami? A wyrzucic szkoda, bo i dlaczego, skoro nic im nie jest?

 

 

I znalazlam!

Wniosek mam tylko jeden:

 Gdybym wiedziala, ze lemon curd mozna zrobic tak latwo samemu w domu, NIGDY nie skusialbym sie na ten kupny!

 

 

Przepis Nigel'a Slater'a dla The Guardian, u mnie robiony z polowy porcji (te proporcje podaje).

 

"Most lemon curd recipes instruct you to stir the mixture with a wooden spoon. I find that stirring lightly with a whisk introduces just a little more lightness into the curd, making it slightly less solid and more wobbly."

 

 

Skladniki:

(na niewielkie pudeleczko, lub sloiczek; jakies 150ml)

  • starta skorka i sok z 2 cytryn, nalepiej takich organicznych, nie pokrywanych woskiem
  • 100g cukru
  • 50g masla
  • 2 niewielkie jajka

 

Skorke i sok z cytryny, cukier i maslo, pokrojone w kostke, wloz do miski (zaroodpornej) ustawione na garnku z wrzaca woda; upewnij sie, ze dno miski nie dotyka powierzchni wody. Mieszaj trzepaczka balonowa od czasu do czasu, az maslo sie rozpusci.

 

Roztrzep jajka widelcem w miseczce, a nastepnie wmieszaj do masy cytrynowej. Zostaw gotujacy sie lemon curd na okolo 10min, mieszajac regularnie trzepaczka, az do uzyskania konsystencji mniej wiecej budyniu.

 

Zdejmij z ognia i mieszaj od czasu do czasu, az curd ostygnie. Wlej do bardzo czystego sloiczka i przechowuj w lodowce - do 2 tygodni.

 




Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,331045857,trackback

komentarze (5) | dodaj komentarz

Męczennica?! O matko kochana!

piątek, 27 kwietnia 2012 8:26

 

Zawsze staram sie unikac niepotrzebnej anglicyzacji jezyka polskiego. Kiedy tylko moge tlumacze nazwy potraw i podaje np. w nawiasach ich angielski odpowiednik. Czasami sie nie da, zgadza sie. Nie bede robic z siebie wariata i na sile tlumaczyc np. 'shortbread'. Bo i na co? 'Krotki chlebek'???... 

 

Tym razem, pod wplywem impulsu i atrakcyjnej ceny, kupilam dwa opakowania, czyli sztuk 6, owocu... Hm... No wlasnie... Passionfruit po angielsku. Passiflora edulis po lacinie. A po polsku? Szkoda gadac! 'Męczennica jadalna'!

 

Ja tam ciasta z męczennicą nie chce! (Zreszta jest ono tak niesamowicie proste i malo wymagajace, ze na pewno nie nadaje sie dla 'męczennic kuchennych': 'Tyle sie w tej kuchni ostalam! Caly dzien tam spedzam! Gotuje i gotuje!' ;))

Dlatego u mnie zostaje oryginalnie:

 

Ciasto z passionfruit i kokosem

(przepis)

 

 

Skladniki:

(ciasto kroi sie na okolo 8 porcji)

  • 90g kokosu
  • 165g drobnego cukru do wypiekow
  • 75g maki
  • 4 jajka, roztrzepane w miseczce
  • 125g miekkiego masla
  • 6 sztuk passionfruit, pulpa wybrana lyzeczka ze srodka 'skorupki'
  • 1 lyzeczka soku z cytryny
  • cukier puder do posypania 

  1. Rozgrzej piekarnik do 180stC.
  2. Posmaruj maslem foremke o srednicy 25cm - moja ma okolo 23cm i byla super i w sam raz, ale nastepnym razem sprobuje w 20cm, zeby miec nieco wyzsze ciasto; poza tym warto uzyc blaszki o jak najbardziej nieprzywierajacej powierzchni, albo wylozonego silikonowa mata/pergaminem do pieczenia, bo ciasto mocno sie klei.
  3. Wymieszaj w misce kokos, cukier i make. Dodaj jajka, maslo, passionfruit i sok z cytryny. Wylej do przygotowanej blaszki i piecz okolo 40min.

 

Uwagi od autorki:

  1. Nie mieszaj ciasta za dlugo - jak na muffinki.
  2. Uwazaj, by nie dodac za duzo soku z cytryny - passionfriut jest juz wystarczajaco kwaskowaty.
  3. Jeden sredni passionfruit daje okolo 30ml 'soku'.
  4. Zamiast passionfruit mozna uzyc innych egzotycznych owocow: zmiksowanego ananasa, mango...
  5. Uzyj okolo 180ml owocowego puree - odpowiednik 6 sztuk passionfruit 
  6. Nie pomijaj posypywania ciasta cukrem pudrem - nadaje od delikatnego kontrastu w smaku.
  7. Ciasto mozna podac jako deser, razem ze swiezymi truskawkami albo z salatka owocowa.
  8. Jest nawet lepsze nastepnego dnia...  Tu sie mocno zgadzam - sadzac po malutkiej resztce, ktora zostala...
  9. Pyszne z kleksem ubitej smietanki - jesli biodra na to pozwalaja... 
  10. A jesli nie pozwalaja, zamnknij ciasto w jakiejs szafce i zostaw klucz u sasiadki...


 

Smakołyki na pikniki



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,331045772,trackback

komentarze (5) | dodaj komentarz

Tym razem malowaliśmy sie pofesjonalnie...

środa, 25 kwietnia 2012 1:24

...w odroznieniu od niedawnego incydentu, kiedy to panoszylo sie amatorstwo i szeroko pojeta radosna tworczosc...

:):):):))))))))))))

 

 

 

 

 

Po wiecej zabawnych malowanek dla dzieci i dla doroslych mozna zajrzec na www.bellafaces.co.uk 



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,331036684,trackback

komentarze (3) | dodaj komentarz

Pomidorowy gulasz z kulkami mięsnymi. Na szybko.

poniedziałek, 23 kwietnia 2012 0:19

 

Generalnie jest to ten przepis, zmodyfikowany o czas gotowania (nie lubie bardzo mocnego, 'surowego' smaku pomidorow w sosach) i o przygotowanie miesa w domu (nigdy nie kupuje gotowych 'specjalow' tego typu).

 

 

Skladniki:

(na mniej wiecej 3-4 porcje; nadmiar mozna mrozic)

  • 2 srednie ziemniaki, oczyszczone i pokrojone na kawalki wielkosci kęsa
  • 3 male marchewki, oczyszczone i pokrojone na kawalki wielkosci kęsa
  • 1 lyzka oliwy
  • 1 cebula, posiekana
  • 2 zabki czosnku, przecisniete przez praske
  • 1 lyzeczka suszonego romarynu
  • 560ml passaty pomidorowej
  • kubeczek mrozonego groszku
  • 250g miesa mielonego, wolowego
  • 4-5 lyzek chleba, rozdrobnionego w malakserze do konsystencji bulki tartej
  • okolo 1/2 szklanki mocno cieplej wody
  • pieprz i sól
  • olej do smazenia

 

  1. Mieso wrzucic do miski razem z chlebem, sola i pieprzem. Dobrze wymieszac i dolac tyle wody, by uzyskac zwarta, nie przyklejajaca sie do rak mase. Odstawic na czas przygotowania pozostalych skladnikow, przynajmniej na 30min.
  2. W sporym garnku rozgrzac oliwe. Wrzucic cebule, czosnek i rozmaryn. Smazyc, az cebula lekko zmieknie. Wlac passate. Zagotowac, zmniejszyc ogien i gotowac pod przykryciem okolo 30min.
  3. W osobnym garnku ugotowac kawalki marchewki i ziemniakow. Do miekkosci - dobrze jest wrzucic marchewke kilka minut wczesniej, bo jest twardsza i potrzebuje wiecej czasu. Odcedzic. 
  4. Na nieprzywierajacej patelni, na srednim ogniu, rozgrzac olej. Z masy miesnej formowac kulki wielkosci orzecha wloskiego (powinno wyjsc okolo 20-25 sztuk) i smazyc szybko ze wszystkich stron, wyjmowac i odsaczac na papierowym reczniku.
  5. Do gotowego sosu pomidorowego dorzucic kulki miesne. Przykryc i gotowac okolo 10min. Dodac ziemniaki, marchewke i groszek. Gotowac kolejnych 5min. 
  6. Podawac z kawalkiem dobrego chleba, lub z ryzem.

 

 

 



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,331037355,trackback

komentarze (3) | dodaj komentarz

Makaron z porem, szpinakiem i w kremowym sosie z sera pleśniowego

sobota, 21 kwietnia 2012 8:40

Przepis ze strony BBC Good Food.

 

Kolejna proba wykorzystania zalegajacych po dostawie warzyw. Bo i co zrobic ze 100g szpinaku, skoro przecietna receptura wola o, co najmniej, 250g? A taka bogatsza nawet o 400g?...

 

Skladniki:

(na 4 porcje, ja robilam z polowy)

  • spory kawalek masla
  • 1 lyzka oliwy
  • 2 duze pory, o wadze okolo 450g, oczyszczone i pokrojone na cienkie plasterki
  • 500g makaronu penne, albo innego, ulubionego
  • 200ml opakowanie crème fraîche
  • 1 lyzka ziarnistej musztardy - ja nie dalam
  • 125g niebieskiego sera, pokrojonego w kostke - w oryginale Danish Blue, ja znalazlam lagodniejszy Saint Agur
  • 8 suszonych pomidorow, pokrojonych na paseczki
  • 225g listkow mlodego szpinaku

 

  1. W sporym garnku rozgrzej oliwe i maslo. Dorzuc pory i wlej odrobine goracej wody. Przykryj i gotuj na malym ogniu przez 10min, mieszajac od czasu do czasu.
  2. W miedzyczasie ugotuj makaron zgodnie z instrukcja na opakowaniu.
  3. Dorzuc crème fraîche i musztarde do porow, dodaj 3/4 sera i dobrze dopraw sola i pieprzem. Mieszaj do czasu, az ser sie rozpusci. Zestaw z ognia.
  4. Odcedz makaron, ale zachowaj okolo kubeczka wody z gotowania. Wrzuc makaron do sosu i dobrze wymieszaj. Dolej tyle wody, by caly makaron byl pokryty sosem. Wmieszaj szpinak, po 1 garści, tak, aby ładnie zwiądł (ja swoj lekko poddusilam na osobnej patelni). Wmieszaj pozostaly ser i podawaj.


Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,331034780,trackback

komentarze (2) | dodaj komentarz

Słodki Świat Ewy Wachowicz

piątek, 20 kwietnia 2012 8:51

 

Ksiazke dostalam w prezencie -  bardzo dziekuje! :)

 

 

Jaka opinia? Taka, jak zawsze u mnie - 'de gustibus'! :)

Nie jestem wielbicielka typowo polskich wypiekow. Skladanie ciasta zlozonego z kilku roznych blatow i, czasami, kilku roznych mas to nie dla mnie... Z dwoch powodow: czasowych i praktycznych - po prostu, nie ma kto potem takiego 'potwora' dojadac i albo zostaje z wyzwaniem sama, albo rozdaje w pracy. Preferuje szybkie i praktyczne muffinki, dajace sie mrozic tarty i niewielkie ciasta, ktore zjadamy w przeciagu 1-2 dni. 

 

Nie wiedzialam tez, jak z kulinarnymi wyzwaniami rodzi sobie pani Wachowicz. Jej kariera modelki i/lub polityczna byly dosc dawne i nagłe... (Zreszta pamietam premiera Pawlaka i pani Wachowicz byla tak reprezentacyjna, jak ten pan nie byl... Moze o to chodzilo?) Przez ostatnie lata dostep do polskiej telewizji mam bardzo limitowany, a wyglada na to, ze pani Wachowicz jest kreowana na polska Nigelle... Hm... 

 

Do rzeczy.

Kazdy przepis jest opatrzony wstepem, z ktorego dowiadujemy sie skad pochodzi. Od mamy, od cioci, od pani takiej i takiej, spotkanej tu, czy tam, ze starego zeszytu, od znanych przedwojennych cukiernikow, itd. Miło. :) Sa ciekawostki o pochodzeniu i przygotowywaniu roznych skladnikow i historyjki - anegdotki o ulubionych deserach znanych aktorow i aktorek. Przyjemnie. :)

 

Ja osobiscie na pewno nie skorzystam z przepisu na tort 'Opity Izydor', ze wzgledu na zawartosc alkoholu (daleko poza srednia!), na 'Zebre', bo nie lubie, czy na tort czekoladowo - kokosowy (nie przepadam za czekolada).

Ale na przyklad spodobal mi sie bardzo przepis na tort Sachera, o ktorym myslalam, ze jest o wiele bardziej skomplikowany, oraz czaso- i pracochlonny; na drożdżówkę z Więcławic, ktora zawsze sie udaje; oraz na cwibak, ktorego nie jadlam od wielu lat. 

 

A zakladkami potraktowalam juz kilka przepisow, co oznacza, ze sa w pierwszej kolejnosci do wyprobowania w domu i pracy ;)

 

Ciasto borowkowe:

 

Torcik orzechowy:

 

Pascha, ktorej nigdy nie jadlam, a zawsze chcialam sprobowac:

 

Pasta frolla, czyli wloskie ciastko na szybko:

 

I moja zawsze ulubiona tarta cytrynowa, ktorej nigdy sie nie opre:

 

 

Werdykt? Jak zawsze:

Lepiej klapnac na podlodze ksiagarni i spokojnie ksiazke przejrzec, niz kupowac pod wplywem impulsu i potem żalowac wydanych pieniedzy....



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,331034079,trackback

komentarze (6) | dodaj komentarz

Muffinki kawowe z chałwą

wtorek, 17 kwietnia 2012 8:47

Niewielkie, zwarte i ciezkie muffinki. Niesamowicie aromatyczne. Niezbyt slodkie, o wyraznym zapachu kawy i smaku chalwy.


Robilam ciasto dokladnie z podanych proporcji i ledwie go wystarczylo na 12 ciastek, robionych przeciez w mojej standardowej, normalnej i regularnej blaszce do muffinek. Moze trzeba by bylo uzyc 1,5 porcji ciasta? 

 

Przepis pochodzi z bloga Fabryka Smaku.

 

 

Skladniki:

(na 12 niewielkich sztuk)

  • 100g masła
  • 1 jajko
  • 1/2 szklanki mleka
  • 1 łyżka kawy rozpuszczona w 1 łyżce gorącej wody 
  • 2/3 szklanki cukru
  • ekstrakt waniliowy, do smaku
  • 1 i 3/4 szklanki mąki
  • 1/4 łyżeczki soli
  • 1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 12 kawałków chałwy waniliowej ( orzechowej lub sezamowej)

 

Wymieszać w misce, lub dzbanku mokre składniki: rozpuszczone i ostudzone masło z cukrem i ekstraktem waniliowym, dodać jajko, letnią kawę oraz mleko. W drugiej misce wymieszać składniki suche: mąkę, proszek do pieczenia i sól. Wlać mokre składniki do suchych i wymieszać do połączenia składników. Napełniać foremki: nakladac okolo 1 lyzki ciasta, włożyć kawałek chałwy i przykryć ciastem. Piec około 20 minut w temperaturze 180C.

 

 

 

 

Smakołyki na pikniki



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,331024370,trackback

komentarze (10) | dodaj komentarz

Adam Gessler poleca? Też mi Nowina!

niedziela, 15 kwietnia 2012 7:52

Dla wyjasnienia: pana Gesslera nie znam. Ani osobiscie :), ani nieosobiscie tj. telewizyjnie, czy prasowo. Nigdy zadnego jego programu nie ogladalam, nie czytalam zadnego artykulu, przez niego, lub o nim napisanego, tudziez zadnej ksiazki, kuchrskiej, ani innej. Nie jestem w stanie wydac jakiejkolwiek opinii na temat jego zachowan, czy wypowiedzi. Wiem tylko, ze poczytujac rozne blogi natrafialam na raczej generalnie niepochlebne opinie.

 

Czyli, poniekad, śmiem twierdzic, moja opinia na temat polecanej przez niego restauracji jest nieskazona jakimikolwiek personalnymi uprzedzeniami w strone polecajacego...

 

 

Rzecz bedzie o restauracji:

 

"NOWINA"

 

32-444 Głogoczów - Dwór

www.restauracja-nowina.pl

 

Polozona tylko 12km od Krakowa, w strone Zakopanego (mapa). Trzeba sie odrobinke wysilic, by znalezc odpowiedni zjazd i parking, ale naprawde, naprawde warto!

 

 


 

"Początki budynku sięgają XV i XVI wieku. Niegdyś mieścił się tu browar cystersów, a górne piętro dobudowane później zajmowały cele klasztorne. Moi przodkowie kupili ten obiekt mniej więcej przed dwustu laty i od tej pory pozostaje on w rękach rodziny Nowina Konopków. Odziedziczyłem ten dwór w 1976 roku. Budynek wymagał gruntownego remontu, który trwał aż osiem lat i przyniósł mi nagrodę pierwszego stopnia ministra kultury i sztuki za wzorowe odnowienie i użytkowanie zabytkowego zespołu dworsko parkowego w Głogoczowie. 
W 1984 została tu otwarta restauracja, która rychło zasłynęła nie tylko w okolicach Krakowa. Pomieszczenia restauracyjne mieszczą się w pięknie sklepionej, skromnie lecz gustownie wyposażonej sali. Usytuowany w drugiej sali cocktail bar serwuje znakomite drinki i napoje według życzeń gości. W lecie również przed frontem domu wśród kwiatów i zieleni podawane są wszystkie dania i napoje restauracji. W Nowinie panuje atmosfera przypominająca dawne polskie dwory, świadcząca o polskiej kulturze i tradycji.

   Restauracja specjalizuje się w potrawach kuchni polskiej przywracając jej należną rangę. Wiele przepisów przekazywanych z pokolenia na pokolenie stanowi rodzinną tajemnicę. Dania nie tracąc nic ze swoich walorów smakowych są lekkie i delikatne. Ich niewątpliwą zaletą jest wykorzystanie ekologicznych surowców pochodzących z własnego gospodarstwa rolno warzywniczego i hodowlanego. Nic więc dziwnego że "Nowinę" odwiedzają goście nie tylko z całej Polski ale i zza granicy - głowy koronowane, przedstawiciele szacownych rodów, dyplomaci najwyższej rangi, ludzie nauki kultury i sztuki, a osiem ksiąg pamiątkowych z podziękowaniami potwierdza jakość i poziom usług."

Cytuje wstep zamieszczony na stronie internetowej (reszta tutaj).

 

 

 

- Czy panie napija sie wina?

- A czy te panie wygladaja na pijace wino???

:):):))))))))))))))))))))


 

 

Czy znacie to uczucie, kiedy wiecie na 100%, ze kazdy kolejny kes oznacza coraz bardziej zaciskajacy sie pasek spodni, ale jedzenie wyglada i smakuje tak wspaniale, ze za zadna cenie nie jestescie w stanie sie powstrzymac? 

To wlasnie Nowina... 

Wiecej opisow nie trzeba...

:):):))))))))))

 

 

Żurek - klasyka:

 

Wspaniala zupa chrzanowa - tak pyszna, ze po powrocie do domu przegladalam blogi i agregatory w poszukiwaniu przepisu:

 

Nawet nie bardzo wiem, co lezy na tym talerzu...

Bylam za bardzo zajeta swoimi daniami ;)

 

 

 

 

 

I bardzo sympatyczna sprawa: restauracja przygotowuje 1/2 porcji dla dzieci.

 

Po menu mozna zajrzec tutaj.

I dla wyjasnienia: desery sa i owszem, ale po obiedzie z zupy z drugiego dania nie bylismy juz w stanie nic przelknac.

 

 

 

A, B, C i D:

Atmosfera - milo, spokojnie, cichutko; odrobine bardziej elegancko i odswietnie, niz szara codziennosc nakazuje, ale bez przymusu garnituru i wieczorowej sukni :); niedzielny obiad dla rodziny? Idealne miejsce!

 

Booking, czyli rezerwacja - restauracja jest niewielka i przy naszej wizycie, w niedzielne wczesne popoludnie nawiasem mowiac, zaczela sie dosc szybko zapelniac; chyba lepiej zapewnic sobie stolik, niz zafundowac rozczarowanie. Zwlaszcza w weekendy;

 

Ceny - nie ma co ukrywac, ze sa wyzsze, niz srednie; ale naprawde warto je zaplacic, zwlaszcza okazyjnie i odswietnie;

 

Dzieci - mile widziane. Chociaz bardzo mocno starszy pan, siedzacy przy nastepnym stoliku i delektujacy sie poobiednia kawusia z deserem, mierzyl nas zlym spojrzeniem, bo niemal-5-latek i 2-i-pol-latek, nawet przy najlepszym z mozliwych zachowaniu, do cichych i spokojnych obiadowiczow restauracyjnych nie naleza. Pewnych rzeczy niestety nie da sie uniknac, ani wykonac - krytyki ze strony obcych z jednej strony, ani opcji oddania pociech do Policyjnej Izby Dziecka na czas trwania posilku z drugiej... 

 

:):):)))))))))))))))



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,331016753,trackback

komentarze (1) | dodaj komentarz

Babka pomarańczowa, taka na ostatnią chwilę...

środa, 11 kwietnia 2012 2:36

Super prosty, super szybki i super pyszny przepis z bloga Mirabelki :)

 

 

Skladniki:

(na blaszke prostokatna na 1kg bochenek, ktora kroi sie nie wiem na ile porcji, ale wiem, ze znika tajemniczo w ciagu jednego popoludnia...)

  • 120g miękkiego masła lub margaryny
  • 8 łyżek cukru
  • 1 torebka cukru wanilinowego - nie mialam, dala kilka kropelek ekstraktu pomaranczowego, ale dobrze by bylo dorzucic dodatkowa lyzke lub dwie cukru w zamian
  • 4 jajka
  • 1,5 szklanki mąki
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 pomarańcze
  • tłuszcz i bułka tarta do formy - u mnie pergamin do pieczenia
  • ok. 100g cukru pudru (na lukier)

 

  1. Pomarańcze wyszorować, sparzyć wrzątkiem, wytrzeć do sucha i na drobnej tarce zetrzeć skórkę. W misce utrzeć masło lub margarynę, cukier, cukier wanilinowy i skórę z pomarańczy na puszystą masę. Jajka roztrzepać w kubeczku i cały czas miksując, stopniowo dodawać do masy. Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia, wsypać do ciasta i wymieszać dokładnie łyżką.
  2. Formę na babkę o pojemności 1 l natłuścić i wysypać bułką tartą. Rozłożyć w niej równomiernie ciasto. Piec w 180 stopniach przez 45 minut. 
  3. Z pomarańczy wycisnąć sok tak aby otrzymać ¾ szklanki płynu. Jeszcze ciepłe, nie wyjęte z formy ciasto ponakłuwać dość gęsto drewnianym patyczkiem i nasączyć sokiem z pomarańczy, zostawiając ok. 3 łyżki na lukier. Zostawić na kilkanaście minut do wyschnięcia i ostrożnie zdjąć formę. 
  4. Pozostały sok podgrzać i wymieszać z taką ilością cukru pudru, aby otrzymać dość gęsty lukier. Polać nim ostudzone ciasto.

 

 

Photobucket



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,331008834,trackback

komentarze (2) | dodaj komentarz

Francuska klasyka: Dacquoise...

wtorek, 10 kwietnia 2012 10:25

"There was a time, in the late seventies, when it seemed that every French restaurant in Paris, Los Angeles, and New York served dacquoise. For me it is still more then dessert; it is a promise that something wonderful is about to happen."

 

Przepis podaje przetlumaczony w calosci, a niewielkie zmiany, na miare mojego lenistwa, tudziez srodkow, podaje w nawiasach.

 

 

 

Skladniki

szklanka = 250ml

na beze migdalowa:

  • 1 1/4 szklanki calych migdalow, obranych ze skorki, tzw. 'blanched almonds' - u mnie: 1 1/2 szklanki zmielonych migdalow
  • 3/4 szklanki + 2 lyzki cukru
  • 1 lyzka maki kukurydzianej
  • 6 bialek z duzych jajek
  • 1/4 lyzeczki wodorowianu potasu ('cream of tartar')
  • szczypta soli

na kawowy krem maslany:

  • 1 szklanka cukru
  • 6  żółtek duzych jajek
  • 1/2 szklanki smietanki 36%
  • 2 lyzki proszkowanego espresso - u mnie: 1 1/2 lyzki rozpuszczalnej kawy granulowanej rozpuszczonej w odrobinie wody, do konsystencji pasty
  • 1/4 lyzeczki soli
  • 225g niesolonego masla

 

 

 

Wykonanie bezy:

Rozgrzej piekarnik do 135stC. Dwie blaszki do pieczenia wyloz pergaminem do pieczenia i na kazdym narysuj kolo o srednicy okolo 25cm, najlepiej poslugujac sie dnem tortownicy.

Pulsuj migdaly w malakserze ('food processor') z 2 lyzkami cukru, az beda drobno zmielone. Dodaj make kukurydziana i pulsuj do polaczenia skladnikow. (Ja wymieszalam w misce gotowe zmielone migdaly, cukier i make kukurydziana.) Ubij bialka, razem ze szczypta soli i wodorowianem, mikserem do czasu, az masa zacznie trzymac ksztalt. Ubijaj dalej, na niskich obrotach, stopniowo dodajac pozostale 3/4 szklanki cukru, a nastepnie ubij na wysokich obrotach, az masa bedzie blyszczaca i bedzie mocno trzymala ksztalt. Wmieszaj bardzo delikatnie, ale dokladnie, mieszanke migdalowa.    

Rozdziej mase bezowa pomiedzy przygotowane kawalki pergaminu, rozsmarowujac ja rownomiernie. Piecz bezy w gornej i dolnej czesci piekarnika, zamieniajac miejscami w polowie pieczenia, do czasu, az beda twardawe w dotyku i zlotawego koloru, okolo 1 godziny. Delikatnie zdejmij bezy, razem z papierem, z blaszek i zostaw na kratkach do ostudzenia.

 

 

Wykonanie kremu kawowego:

Ubij mikserem żółtka z 1/2 szklanki cukru, na kremowa, gesta mase - okolo 4min. W miedzyczasie wymieszaj w garnuszku pozostale 1/2 szklanki cukru ze smietanka i, ciagle mieszajac, az do rozpuszczenia cukru, zagotuj. Stopniowo, mikserem na malych obrotach, wmieszaj polowe goracej smietanki do ubitych żółtek; nastepnie, stopniowo wmieszaj, caly czas ubijajac, mase żółtkowa do pozostalej goracej smietanki, dodajac sól i kawe. 

Gotuj mase na niewielkim ogniu, mieszajac non-stop, az osiagnie temperature 170stF, to jest - 77stC (u mnie - przyznaje, ze na oko, bo o termometrze zapomnialam kompletnie). Przelej mase do czystej miski i ubijaj mikserem, az masa bedzie calkiem ostudzona. Nastepnie, ciagle ubijajac dodawaj po 1 lyzce maslo. Gotowa mase wstaw do lodowki na co najmniej 30min.

 

 

Zlozenie ciasta:

Bardzo delikatnie zdejmij bezy z pergaminu i posmaruj jeden blat (ulozony gladka strona do dolu) przygotowanym kremem. Na wierzch naloz druga beze (gladka strona do gory) i ewentualnie udekoruj brzegi kremu platkami migdalowymi. Przykryj ciasto kloszem i wstaw do lodowki na co najmniej 2 godziny - masa stwardnieje. Przed samym podaniem posyp ewentualnie cukrem pudrem.

Ciasto kroi sie na 8-10porcji.

 

 

Uwagi:

Bezy mozna zrobic dzien wczesniej i przechowywac w temperaturze pokojowej w szczelnym pojemniku.

Jesli chcemy otrzymac wyzszy tort wystarczy uzyc 3 kawalkow pergaminu i narysowanych okregow o srednicy okolo 18cm (czas pieczenia bedzie nieco krotszy). Calosc przelozyc kremem i ewentualnie udekorowac, jak powyzej.

 

 

Przepis cytuje w calosci za:   

 

 

 

Photobucket    Ciasta Świata



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,331014423,trackback

komentarze (3) | dodaj komentarz

Sałatka z jajkiem, kukurydzą i porem

poniedziałek, 09 kwietnia 2012 0:10

Kolejny znakomity przepis z bloga Mirabelki.

 

 

Skladniki:

(na okolo 4 porcje)

  • 4 jajka ugotowane na twardo
  • 1 puszka kukurydzy
  • 1 średni por
  • 4 ogórki konserwowe
  • 2 łyżki majonezu
  • 2 łyżki jogurtu naturalnego - u mnie crème fraîche
  • sól, pieprz
  • szczypta cukru


Pora pokroić na półplasterki i przelać wrzątkiem na sitku. Dokładnie osączyć i przełożyć do miski. Dodać osączoną kukurydzę oraz pokrojone w drobną kostkę jajka i ogórki konserwowe.
Przygotować sos, mieszając majonez z jogurtem i doprawiając go solą, pieprzem i cukrem. Wlać do sałatki, dokładnie wymieszać.
Odstawić do lodówki na minimum 1 godzinę.

 

 

Photobucket



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,330995797,trackback

komentarze (2) | dodaj komentarz

Wspanialej Wielkanocy!

piątek, 06 kwietnia 2012 8:27

Zdjecie znalezione w Internecie.



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,331002825,trackback

komentarze (7) | dodaj komentarz

Nutellowa babka z orzechami

czwartek, 05 kwietnia 2012 9:00

Przepis od mistrzyni wyszukiwania pysznych przepisow - Joli :)

 

 

Oryginalnie na forme o srednicy 24cm, taka specjalna, babkowa, z kominkiem. Ktorej ja nie posiadam... Bez paniki: przeliczylam wagowo skladniki i wyszlo, ze prostokatna blaszka na bochenek 1kg powinna wystarczyc. A w ostatniej chwili, w jakims przeblysku swiadomosci, przygotowalam jeszcze jedna blaszke - mniejsza, na okolo 0.5kg bochenek. I to byl strzal w 10! Wyszly dwa idealne ciasta, tyle tylko, ze czas pieczenia jest nieco inny i trzeba pilnowac, by wyjac to mniejsze odpowiednio wczesniej.

Do polecanej przez Jole polewy czekoladowej nawet nie dotarlam - jak zwykle spieszylam sie tak, ze niemal dmuchalam na ciasto, zeby szybciej ostyglo i dalo sie spakowac do pojemnika... Oj zycie...

 

 

Skladniki: 

(na forme 24cm z kominkiem, albo dwie mniejsze, prostokatne)

  • 120 g miękkiego masła lub margaryny (u mnie Kasia)
  • 150 g nutelli
  • 5 jajek
  • 190 g drobnego cukru do wypieków
  • 3/4 szklanki mąki pszennej
  • 1 szklanka zmielonych orzechów laskowych
  • 1 łyżka kakao
  • 3 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 4 łyżki mleka (60 ml)

Masło utrzeć na jasną i puszystą masę (mikserem lub ręcznie). Stopniowo wsypywać cukier, dalej ucierając. Stopniowo dodawać nutellę, dalej ucierając. Białka oddzielić od żółtek. Żółtka wbijać po kolei do masy i nadal ucierać. Dodać przesianą mąkę, kakao, zmielone orzechy, proszek do pieczenia, mleko. Zmiksować. Białka ubić na sztywną pianę i delikatnie wmieszać do masy. Masę przelać do natłuszczonej i wysypanej bułką tartą formy z kominkiem o średnicy 24 cm.
Piec w temperaturze 160ºC przez 20 minut, następnie temperaturę podwyższyć do 170ºC i piec kolejne 30 minut, lub dłużej, do tzw. suchego patyczka. Ostudzić, polać polewa czekoladową.

 

 

 

Photobucket



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,330987345,trackback

komentarze (3) | dodaj komentarz

Sernikowy key lime pie

wtorek, 03 kwietnia 2012 9:51

 

Bardzo lubie desery limonkowe i cytrynowe.

Uwielbiam serniczki cytrynowe i nigdy nie pogardze sympatyczna tarta cytrynowa.

A i czekoladowy key lime pie Nigelli mnie zachwycil.

A ze kupuje na promocjach potworne ilosci serka Philadelphia nie moglam sie powstrzymac przed wyprobowaniem tego przepisu.

:)

 

 

I bylo warto, bo tarta jest pyszna. Bardzo mocno kremowa, wyraznie limonkowa. Wytrzymuje spokojnie kilka dni w lodowce - wiem przypadkiem, bo w domu jestem jedynym 'koneserem' takowych deserow, a ze musialam wyjechac na kilka dni, po powrocie zastalam jeszcze czekajacy spory kawalek.

 

 

Skladniki:

(na foremke do tarty 20cm, czyli okolo 6-8 porcji)

  • 140g herbatnikow digestive, pokruszonych do konsystencji bulki tartej
  • 40g stopionego masla
  • 250g serka Philadelphia
  • 125ml soku limonkowego
  • 397g puszka slodzonego mleka skondensowanego
  • drobno starta skorka z limonki - nie dalam

 

  1. W misce wymieszaj dokladnie herbatniki z maslem. Mieszanke wyloz do 20cm foremki do tarty i reka przycisnij na dnie i brzegach. Zostaw w lodowce do schodzenia.
  2. Ubij mikserem serek i mleko skondensowane na gladka mase. Wmieszaj sok i skorke limonkowa. Wyloz mase na przygotowana baze i wstaw do lodowki do ochlodzenia na przynajmniej 2 godziny.


Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,330995758,trackback

komentarze (6) | dodaj komentarz

W bardzo wolnym tłumaczeniu...

niedziela, 01 kwietnia 2012 8:24

(Z uśmiechem, na Prima Aprilis... :))

 

"Kobiety są Aniołami.

A kiedy ktoś złamie nasze skrzydła,

Latamy dalej...

Na miotle.

Oto, jak potrafimy się przystosować."

 

Zdjecie znalezione gdzies w czelusciach Facebook.

:)



Podziel się:
Tagi: inne
Trackback: http://bloog.pl/id,330969921,trackback

komentarze (4) | dodaj komentarz

Kalafior w japońskim stylu...

piątek, 30 marca 2012 9:36

Po cotygodniowej dostawie warzyw zostal mi kalafior Romanesco. I jak bardzo chcialam go zuzyc, tak bardzo nie mialam pomyslu jak... Ostatnio mielismy kalafiorowy urodzaj w domu i te pieczone pod mocno serowym beszamelem, same, albo polaczone z makaronem 'macaroni' juz sie nam przejadly. 

Pamietalam, ze wiele, wiele lat temu moja znajoma Litwinka robila przepyszne brokuly, maczane w nalesnikowym ciescie i smazone na glebokim oleju. Ale eksperymentowac z przepisami mi sie nie chcialo... Poszlam wiec na gotowizne totalna i skorzystalam z przepisu znalezionego na stronie BBC Good Food:

 

 

Japońska tempura z kalafiora

 

 

 

Skladniki:

(wystarczylo spokojnie na posilek dla mnie + 2 malych dzieci)

  • 1 niewielki kalafior, podzielony na sredniej wielkosci różyczki
  • 100g mąki
  • 2 jajka, rozdzielone
  • 2 lyzki oleju
  • olej do glebokiego smażenia
  1. Wrzuc kalafiora na gotujaca sie wode i gotuj 2min. Wylej na durszlak, przelej zimna woda, dobrze odcedz i odstaw.
  2. Wrzuc make do sporej miski i wymieszaj ze szczypta soli. Roztrzep żółtka jajek ze 175ml lodowatej wody, a nastepnie wmieszaj, razem z 2 lyzkami oleju, do maki i roztrzep do powstania gladkiego ciasta. W osobnej misce ubij bialka jajek na piane i delikatnie wymieszaj z ciastem.
  3. Rozgrzej olej w garnku (do temperatury 190stC). Otaczaj kawalki kalafiora w ciescie i smaz okolo 2-3min, do zlotego koloru. Wyjmuj na papierowe reczniki i smaz kolejne partie. Gotowe kawalki posypuj sola i podawaj z majonezem, albo z aïoli.

 

 

 

 


 



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,330979899,trackback

komentarze (3) | dodaj komentarz

Angielski clotted cream shortbread

czwartek, 29 marca 2012 18:28

 

Przepis, z lekko zmienionymi proporcjami, stąd.

 

Skladniki:

(na okolo 50-55 ciasteczek, wycinanych foremka 5cm)

  • 75g miekkiego masla
  • 75g drobnego cukru do wypiekow
  • 225g maki

 

  1. Rozgrzej piekarnik do 180stC.
  2. Wymieszaj w misce lyzka maslo i clotted cream. Wmieszaj cukier. Dodaj make, wymieszaj, a nastepnie zagniec rekoma ciasto.
  3. Na tym etapie mozna zrobic 2 rzeczy: albo wylozyc ciasto do plytkiej foremki, docisnac rownomierna warstwa i upiec; albo owinac w folie kuchenna, zostawic w lodowce na 30-40min, a nastepnie rozwalkowac na lekko posypanym maka blacie, wykrawac ksztalty foremka, przekladac na blaszke wylozona papierem do pieczenia, lub na silikonowa mate i piec okolo 10-15min, lub do zezloconych brzegow. 


 

 

Ciasta Świata



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,330685412,trackback

komentarze (3) | dodaj komentarz

Waniliowo. Waniliowy milkshake.

niedziela, 25 marca 2012 23:56

Przepis na postawie tego.

 

Skladniki:

(na 4 porcje, ja robilam z polowy)

szklanka = 250ml

  • 4 szklanki dobrych lodow waniliowych
  • 2 lyzeczki ekstraktu waniliowego
  • 8 lyzek cukru (no to by bylo juz za duzo dobrego! Pominelam!)
  • 2 szklanki mleka, lub mniej - shake bedzie gestszy

 

Wszystkie skladniki zmiksowac w blenderze, lub wlac do dzbanka i zmiksowac blenderem recznym. Podawac w wysokich szklankach.

 

 

Photobucket



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,330965360,trackback

komentarze (3) | dodaj komentarz

Waniliowo. Waniliowe muffinki z żurawinami i serkiem kremowym

sobota, 24 marca 2012 8:15

"These sweet muffins have a beautifully creamy middle and go brilliantly with a cup of tea"

 

   

Bardzo minimalnie zmieniony przepis ze strony BBC Good Food.

 

Znakomite muffinki! Nie dla kazdego, bo nadzienie z kremowego serka ma bardzo charakterystyczna konsystencje, ktora, mocno w to wierze, nie kazdemu przypadnie do gustu. Jak dla mnie samej mogloby go byc ze dwa razy wiecej, ale balam sie, ze ciasto bedzie niedopieczone w srodku przez zbyt gruba warstwe serka. No i na dodatek swietnie sie przechowuja - spokojnie do nastepnego dnia, w zamknietym pojemniku, a jeszcze kolejnego dnia mialam dwa pozostale biedaczki, ktore odgrzalam przez kilka sekund w mikrofali i byly jak nowe. Najwyrazniej tez sa swietne do mrozenia.

 

Skladniki:

(na 10-12 sztuk; nadmiar mozna zamrozic)

  • 100g serka kremowego Philadelphia
  • 200g drobnego cukru do wypiekow
  • 100g suszonej zurawiny
  • 200g maki
  • 2 lyzeczki proszku do pieczenia
  • 2 jajka
  • 75ml oleju
  • 75ml mleka
  • 1 lyzeczka ekstraktu waniliowego

 

  1. Rozgrzac piekarnik do 190stC (170stC z termoobiegiem). W miseczce zalac suszona zurawine wrzaca woda i zostawic na 10min. Wymieszac serek kremowy z 25g cukru i wstawic do lodowki, do czasu, az bedzie potrzebny. Wylozyc blaszke muffinkowa 10-12 papilotkami.
  2. Zurawine odcedzic bardzo dokladnie i zostawic do lekkiego ostudzenia. Do miski przesiac make z proszkiem do pieczenia i szczypta soli. Wmieszac zurawine. Dodac jajka, olej, mleko, ekstarkt waniliowy i wymieszac szybko.
  3. Rozdzielic ciasto pomiedzy papilotki. Powinno siegac do mniej wiecej 2/3 wysokosci. Na wierzch kazdego ciastka nalozyc kleks serka kremowego. Piec 20-25min, az beda zlote i wyrosniete. Studzic na kratce.

 

 

 

 

Photobucket



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,330830721,trackback

komentarze (6) | dodaj komentarz

Waniliowo. Waniliowe pancakes z borówkami

piątek, 23 marca 2012 7:21

Pyszne...

Puszyste...

Pachnące...

 

Koniecznie z hojnym chlustem golden syrup i wielkim kleksem lodow. Waniliowych oczywiscie!

:)

 

Przepis pochodzi ze strony BBC Good Food.

 

 

Skladniki:

(na 2 porcje, tj. okolo 8-10 placuszkow)

  • 150g mąki
  • 1 lyzeczka proszku do pieczenia
  • 2 lyzki cukru, drobnego do wypiekow
  • 150ml mleka
  • 1 jajko, roztrzepane w miseczce
  • 25g masla, stopionego i ostudzonego - u mnie: 25g oleju
  • kilka kropli ekstraktu waniliowego
  • 100g borowek amerykanskich

 

W misce wymieszaj wszystkie suche skladniki (oprocz borowek), dodajac szczypte soli.  W dzbanku wymieszaj dokladnie mokre skladniki. Wlej mieszanke do mąki i ubij trzepaczka na gladka mase. Wmieszaj delikatnie borowki. Rozgrzej odrobine oleju na nieprzywierajacej patelni. Nakladaj lyzka porcje ciasta i smaz, az na powierzchni zaczna pojawiac sie male dziurki. Odwracaj lopatka na druga strone i smaz do zlotego koloru. 

 

 

 

Photobucket



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,330935230,trackback

komentarze (2) | dodaj komentarz

Zucchini e Fagiolini alla Menta...

środa, 21 marca 2012 19:05

Czyli:

Kolejna czesc zaklinania wiosny, wykonywana razem z Ania, Śliwka, Magda, Shinju, DobromilaPaszczakiem, Maggie, Pela, Wiera, Mopsem i Malwinka.  

 

 

 

"This dish is a favourite of mine and can be eaten either as an antipasto or as an accompaniment for various dishes. The Italians tend to cook their vegetables more then other people - and certainly don't serve them almost raw as the French would. They need to be at the most al dente, or 'to the tooth'. To test, stick the tip of a sharp knifeinto the vegetable: if it offers resistance, cook a little longer; if there is little resistance, it should be ready. But ultimately it is all a matter of taste..."

 

 

Skladniki:

(teoretycznie na 4 porcje, ale ja robilam z polowy i z wielka przyjemnoscia zjadlam sama na obiad - trzeba dodac, ze wrocilam wlasnie z pracy i bylam mocno glodna, bo z oferowanych przez moja firme 'przysmakow' zrezygnowalam juz jakis czas temu...)

  • 200g fasolki szparagowej, oczyszczonej
  • 300g malutkich cukini, oczyszczonych i pokrojonych wzdluz na cwiartki
  • sól i pieprz
  • 3 zabki czosnku, obrane i pokrojone na cieniutkie plasterki
  • 1 peczek miety - zapomnialam kupic i musialam zastapic okolo 1 plaska lyzeczka suszonej
  • 6 lyzek oliwy extra virgine
  • 1 lyzka octu z bialego wina, albo sok z 1/2 cytryny

 

 

 

W duzym garnku ugotuj cukinie i fasolke, we wrzacej, osolonej wodzie, az beda al dente, prawdopodobnie okolo 15min. Odcedz dobrze i wciaz mocno cieple wrzuc do miski. Dodaj czosnek, miete i oliwe, dopraw do smaku sola i pieprzem i wmieszaj ocet winny, albo sok z cytryny.

 

Zostaw w temperaturze pokojowej, bez przykrycia, na co najmniej 30min, by warzywa mialy czas na zaabsorbowanie smakow. Im dluzej zostana w 'marynacie', tym beda ciemniejsze, mieksze i bardziej czosnkowe.

 

 

 

Przepis cytuje za: 



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,330938093,trackback

komentarze (9) | dodaj komentarz

Przeganiamy zimę i witamy wiosnę - wspólne gotowanie...

wtorek, 20 marca 2012 18:38

Zielona zupa, jako temat przewodni...

Ha!...

 

I mialam problem! Bo kilka podstawowych zielonych zup juz niestety ugotowalam i opublikowalam na blogu. Pyszna i bardzo prosta z zielonego groszkuminestrone Nigelli, tez w kolorach wiosennych i szparagowa. Chyba wszystko na zielono juz bylo... 

 

Zajrzalam po inspiracje na BBC Good Food. I niespodzianka! Jak moglam przegapic jedna z moich najulubienszych zup? Nie wiem! Wiem natomiast, ze bylo mi bardzo milo gotowac ja, jako jedna z zielonych uklonow w strone Pani Wiosny, w doborowym towarzystwie: Dobromily, Paszczaka, Maggie, Peli, Wiery, Mopsa, Mirabelki i Malwinki. Dziekuje za zaproszenie i za inspiracje!

:)

 

Zupa brokulowa z niebieskim serem

(przepis zaczerpniety stad)

 

 

 

Skladniki:

(na 4 porcje)

  • 1 duza cebula, posiekana
  • oliwa
  • 1 duzy ziemniak, obrany i pokrojony w kostke
  • 1 litr wywaru warzywnego
  • 1 glowka brokula, okolo 300g, posiekana 
  • niebieski ser, np. Stilton lub roquefort, okolo 100g, pokruszony

 

  1. Usmaz cebula na 1 lyzce oliwy, w duzym garnku, az zmieknie - okolo 5min. Dodaj ziemniaka i wywar i gotuj do miekkosci na malutkim ogniu - okolo 10min.
  2. Dodaj brokula i gotuj 3-4min, az bedzie miekki, az wciaz ladnie i mocno zielony.  Dodaj polowe sera (ja daje caly) i zmiksuj zupe blenderem. Dopraw do smaku i podawaj z reszta pokruszonego sera na wierzchu. 


Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,330929411,trackback

komentarze (6) | dodaj komentarz

Zieleniutko. Makaron z brokułowym pesto.

poniedziałek, 19 marca 2012 14:28

 

Przepis z niezastapionej strony BBC Good Food.

 

 

Skladniki:

(na 3-4 porcje)

  • 400g makaronu (penne, farfalle, conchiglie) - u mnie: razowe fusilli
  • 250g brokula, rozdzielonego na różyczki
  • 1 zabek czosnku, obrany
  • 1 duza cytryna
  • 1/2 lyzeczki suszonych platkow chilli
  • 3 lyzki orzeszkow piniowych, tostowanych lekko na suchej patelni
  • 5 lyzek oliwy extra virgine
  • 3 lyzki startego Parmezanu


 

  1. Wrzuc makaron do duzego garnka z gotujaca sie woda i ugotuj wedlug instrukcji na opakowaniu. W miedzyczasie zagotuj wode w mniejszym garnku, dorzuc brokula i gotuj okolo 4min - mozna odrobine dluzej, bo potem bedzie go latwiej rozgniesc
  2. Odcedz brokula i wrzuc z powrotem do garnka. Zgniec widelcem, albo tluczkiem do ziemniakow. Zgniec w prasce czosnek i zetrzyj skorke z cytryny; wymieszaj z brokulem razem z platkami chilli i orzeszkami piniowymi. Przetnij cytryne na pół i zostaw na pozniej.
  3. Odcedz makaron i wrzuc z powrotem do garnka. Wymieszaj z brokulowym pesto i sokiem wycisnietym z polowy cytryny. Dolej oliwe i dopraw hojnie sola i pieprzem. Dodaj Parmezan, wymieszaj i podawaj od razu.

 

 

 



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,330904829,trackback

komentarze (3) | dodaj komentarz

Zieleniutko. Risotto z pesto, groszkiem i bobem.

niedziela, 18 marca 2012 2:05

 

"The art of risotto making can be almost mystical if you believe some cooks, but here's a recipe that anyone can follow successfully"

 

Minimalnie zmieniony przepis ze strony BBC Good Food.

 

 

Skladniki:

(na okolo 4 porcje)

  • maslo
  • oliwa
  • 1 por, oczyszczony i drobniutko posiekany
  • po 100g mrozonego groszku i mrozonego bobu
  • okolo 1 litra wywaru warzywnego, goracego - najlepiej w garnuszku i na malutkim ogniu na sasiadujacym palniku 
  • 300g ryzu na risotto - np. arborio
  • 100ml bialego wina
  • 2-3 lyzki pesto
  • 1/2 szklanki tartego Parmezanu

 

  1. W duzym garnku rozgrzej kawalek masla i odrobine oliwy. Dodaj posiekanego pora i smaz do miekkosci - nie powinien byc zbrazowiony. Dorzuc ryz, dobrze wymieszaj i smaz przez minute - az zacznie wygladac na przezroczysty. Dolej wino i, mieszajac, poczekaj, az odparuje.
  2. Zacznij dolewac po okolo 1/2 szklanki wywaru. Za kazdym razem mieszajac go dokladnie z ryzem i czekajac, az zostanie wchloniety. Mniej wiecej w polowie dodaj bób i groszek, wymieszaj i dolewaj dalej wywar, az do jego wyczerpania - mozliwe, ze ryz bedzie juz ugotowany, a zostanie resztka wywaru, trzeba sprawdzac. Zajmuje to okolo 15-20min.
  3. Do ugotowanego risotto dodac kawalek masla, dobrze wymieszac. Dodac pesto i Parmezan i dobrze wymieszac, az ser sie rozpusci. Przykryc i zostawic na 3-5min. Podawac od razu.

 

 

   



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,330859885,trackback

komentarze (3) | dodaj komentarz

Zieleniutko. Pesto z rukoli.

sobota, 17 marca 2012 6:36

Zostala mi rukola. Cala paczka. Cale 70g. Miala byc do dekoracji walentynkowego dania (tego), ale zapomnialam o biduli i czekala na swoja kolej w lodowce.

Zajrzalam do wujka Google po porade i oczywiscie znalazlam to, czego szukalam: pesto.

 

Przepis podaje w calosci za Delicious Magazine, ale ja swoj musialam bardzo lekko zaadaptowac do potrzeb chwili.

Po pierwsze: mialam wiecej rukoli, wiec zwiekszylam ilosc pozostalych skladnikow.

Po drugie: Parmezan sie skonczyl, ale w zamrazarce szczesliwie stalo pudelko startego twardego wloskiego sera przywiezionego z zagranicznych wojazy przez nasza ciotke Age. I drugie pudelko: twardego sera szwajcarskiego... Przydaly sie oba, bez szkody dla smaku i zapachu koncowego produktu.

Po trzecie: uzywam w kuchni recznego blendera, ktory jest kochany i sprawdza sie we wszystkim - od zup, przez sosy, do mielenia herbatnikow na bazy sernika. Ale niestety nie daje sobie rady z takimi minimalnymi ilosciami, jak 1 zabek czosnku. Misialam wiec moderowac lekko przepis w miare jego wykonywania i dolewac oliwy raczej w trakcie blendowania, niz pod sam koniec.

 

Gotowe pesto ma mocny posmak czosnku - zdecydowanie dla wielbicieli gtunku, oraz przyjemny 'ostrawy' posmak rukoli - to samo, co poprzednio :)

 

 

Skladniki:

(generalnie na 4 porcje)

  • 1 maly zabek czosnku
  • szczypta soli morskiej
  • 25g orzeszkow piniowych, delikatnie tostowanych
  • 50g rukoli
  • 25g Parmezanu, drobno startego
  • sok z 1/2 cytryny
  • 125ml oliwy

 

  1. Wrzuc czosnek i sól do miski malego miksera (procesora- 'food processor') i pulsuj do wymieszania.
  2. Dodaj orzeszki piniowe i pulsuj, az beda z grubsza posiekane (niezby drobno!). Dodaj rukole i pulsuj, az calosc jest dobrze wymieszana, ale wciaz nie jest kompletnie gladka.
  3. Wyloz do miski i wmieszaj Parmezan i sok z cytryny. Dolej oliwy - powinna powstac 'soczysta' pasta. Doprawiaj do smaku.

 

 

 



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,330893863,trackback

komentarze (6) | dodaj komentarz

Zupa ze słodkich ziemniaków i soczewicy

środa, 14 marca 2012 1:22

Jak czesto: niezawodny przepis z niezawodnej BBC Good Food.

 

 

Skladniki:

(na 6 porcji; nadmiar mozna zamrozic)

  • 2 lyzki proszkowanej lagodnej mieszanki curry
  • 3 lyzki oliwy
  • 2 cebule, drobniutko posiekane
  • 1 jablko, oczyszczone i drobno posiekane
  • 3 zabki czosnku, przecisniete przez praske
  • garstka swiezej kolendry, posiekanej z grubsza
  • lyzeczka suszonego imbiru
  • 800g slodkich ziemniakow, pokrojonych w mala kostke
  • 1 litr wywaru warzywnego
  • 100g czerwonej soczewicy
  • 300ml mleka
  • 1-2 lyzki soku limonkowego, do smaku

 

  1. Wrzuc proszek curry do duzego garnka i 'tostuj' przez 2min na srednim ogniu. Dolej oliwe i podgrzej, az przyprawy zaczna skwierczec. Dorzuc cebule, jablka, czosnek, kolendre i imbir, dopraw i smaz okolo 5min, mieszajac od czasu do czasu.
  2. Dorzuc do garnka slodkie ziemniaki, wywar, soczewice i mleko, dopraw i gotuj, az ziemniaki i soczewica beda miekkie - okolo 20-30min. Zmiksuj blenderem, dolej sok limonkowy i ewentualnie dopraw do smaku. 

 





Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,330924107,trackback

komentarze (4) | dodaj komentarz

Nareszcie jest!

wtorek, 13 marca 2012 8:39

Dawno temu, na blogu, bodajze, Polki mieszkajacej w Niemczech, znalazlam takie cudo: czekoladowy serek kremowy, w wersji niemieckiej wymieszany chyba z czekolada Milka. Westchnelam tylko: oj, mam nadzieje, ze kiedys dotrze i do nas! 

 

I sie doczekalam! Calkowitym przypadkiem, robiac szybkie, przed-pracowe zakupy, znalazlam nowa, czekoladowa Philadelphie na polce lodowki w supermarkecie. Nie trzeba dodawac, ze kupilam od razu... :) A potem, to juz szukalam jej w jak najlepszych cenowych ofertach. Bo Philadelphia odrobine przesadzila cenowo: okolo £1.70 za niewielkie, 160g opakowanie... :(  Trzeba przyznac, ze owo 160g jest dosc wydajne: wystarcza na przyklad na kilka dni, jako smarowidlo na kanapki dla dzieci. Ale juz na sernik przydaloby sie jakies 400g... 

 

Poki co trwamy w zachwycie. Smak pyszny, dzieci sie zajadaja, a ja mam mniejsze wyrzuty sumienia: przeciez to serek jest, a nie nasza Nutella codzienna z zawartoscia 55% cukru. Jak sie przejemy 'na sucho', zaczniemy wymyslac inne zastosowania. Na razie sam producent ma niewiele do zaoferowania w kwestii pomyslow i przepisow, bo na stronie Philadelphia jest zamieszczonych tylko kilka, i to bardzo podstawowych. 

 

 




Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,330913321,trackback

komentarze (11) | dodaj komentarz

Mirabelkowa sałatka.

niedziela, 11 marca 2012 8:13

Nie tyle Z mirabelek, co OD Mirabelki.

:):):))))))))

 

Skladniki:

(na spora ilosc szczerze mowiac, bo okolo 4-5 hojnych porcji)

  • 1 kalafior
  • 4 jajka ugotowane na twardo
  • 2 jabłka
  • 1 puszka kukurydzy (w okolicy 400g)
  • kawałek pora (ok. 10 cm)
  • kilka łyżek majonezu
  • sól i pieprz

Kalafiora ugotować w lekko osolonej wodzie na półmiękko, ostudzić, podzielić na małe różyczki.
Por drobno pokroić, przełożyć do miski, wymieszać ze szczyptą soli.
Jajka i obrane jabłka pokroić w kostkę, wrzucić do miski, dodać kukurydzę odcedzoną z zalewy, kalafiora i majonez. Doprawić do smaku pieprzem dokładnie wymieszać.



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,330918633,trackback

komentarze (3) | dodaj komentarz

'Madeleines in Manhattan. A memoir with recipes' Colette Rossant

czwartek, 08 marca 2012 0:21

 

Zawsze, kiedy kupuje rzeczy w Internecie, staram sie poczytac opinie innych osob wpisane pod danym produktem. Pozwala mi to stworzyc jakis w miare realny obraz kupowanej rzeczy, ale takze i opinie o kupujacych. Pamietam negatywny wpis w ksiegarni na stronie e-bay: 'Spodziewalam sie, ze ksiazka bedzie wieksza' :):):))))) Gdybym komentarza nie przeczytala widzialabym tylko procent negatywnych komentarzy i na tej podstawie wyrobilabym sobie opinie o sprzedawcy.

 

O Colette Rossant slyszalam. Nic bardzo szczegolowego, ale samo nazwisko obilo mi sie o uszy. Dlatego, kiedy kupowalam jej ksiazke na stronie Amazon, od razu wlaczylam opcje z recenzjami innych kupujacych. Niestety, ksiazka wydawala sie wszystkim... dretwa! Napisana, jako bardzo sucha relacja, nie zawierajaca prywatnych emocji i opinii, a tylko suchy opis wydarzen.

I musze ze smutkiem przyznac, ze jest to prawda! W ksiazce roi sie od sytuacji i anegdot, ktore opisane w inny sposob bylyby niesamowicie smieszne! Raz Colette zostala wmieszana w miedzynarodowa afere i zostala odwiedzona przez smutnych panow z FBI. Innym razem chciala zamowic typowe chinskie danie i skonczyla z talerzem pelnym... slimakow morskich! Okazalo sie tez, ze rodzina przypadkiem kupila dom w okolicy, gdzie rzadzila... wloska mafia i Colette musiala poradzic sobie i z tym... Poza tym pani Rossant caly czas narzeka i jojczy! Dowiadujemy sie, co tez bylo niejadalne, tuz po jej przyjezdzie do tej paskudnej Ameryki. I, ze jedyne miejsce, gdzie mozna bylo cos w miare ludzkiego dostac, to targi farmerskie, albo male, wloskie sklepiki...

 

A przeciez Colette wiodla bardzo ciekawe zycie. Urodzila i wychowala czworo dzieci. Napisala 7 ksiazek kucharskich. Podrozowala po Japonii, po Francji, po Afryce. Spotkala na swojej drodze wiele kulinarnych osobowosci, m.in. wielkiego Paul'a Bocuse'a i nie mniej znana Julie Child. Jej maz, James, byl w okolicy 1975 roku  autorem projektu nowej stolicy Tanzanii - Dodomy.

 

 

I jeszcze tylko kilka fragmentow:

 

''Next to the meat was a vegetable I had never seen before. It looked like a small tree and tasted somewhat like cabbage. I thought it was good, but lacked some garlic or spices. 'What is it?' I asked. 'Broccoli', Anne explained. 'Do you like it?' I didn't really know what to say since I realized that she had prepared it. For my taste it was to bland. 'Strange', I replied, and everyone laughed.''

 

''...so I bought a pretzel, tore it in two and gave half to John. I bit into the slightly warm pretzel, and spat it out immediately. It was disgusting! Chewy, salty and with a taste of gasoline.''

 

 ''In front of me was a sandwich. I wasn't sure I knew what it was. White bread, no crust and very soft. The sandwich was stuffed, my mother-in-law told me, with tuna fish salad. It looked a sickening beige color. I took a bite and nearly chocked. It was sweet with bits of what I thought was celery. 'What's in it?' 'Mayonnaise.'   I knew two things: that it was not real mayonnaise and that I couldn't eat it.''

 

''Jimmy ordered a sundae. The dish I dreamt of for so many years. A bowl of ice-cream was placed in front of me. I looked at it in disbelief. It was monstrous architectural construction. The ice-cream was hidden under a mountain of whipped cream with chocolate sauce dripping artistically, topped with toasted almonds. A bright red cherry gloriously crowned it all. It was exactly like the one I had read about years before. But I took one bite and found the ice-cream far to sweet and very creamy. The whipped cream was not like Chantilly, the cherry inedible. The dish was so rich that after two teaspoons I couldn't eat any more. I whispered to Jimmy, 'Can you finish it?'  ''

 

Jak widzicie, wcale nie przesadzam i Colette jojczy...

:):):)

A na koniec fragment z okresu, kiedy pani Rossant byla tlumaczka Paul'a Bocuse'a, ktory promowal swoja ksiazke w Ameryce:

 

''  'Colette, I need breakfast, where shall we go?' I looked around. Nothing was open except McDonald's. I tried to explain that McDonald's, which had not as yet invaded France, was a fast food chain and there wouldn't be much he would like. 'Let's go there, it's fine', and so to McDonald's we went, followed by the press. As we sat down, I explained to Paul what was on the menu. 'You can have a muffin with an egg and cheese, or ham.'   'Muffin? What is a muffin?'    I explained and Paul chose the muffin with egg and ham and french fries. Paul ate the eggs with gusto, thought the coffee was too weak, but announced loudly: 'Those are the best french fries I have ever eaten. I want to meet the chef.'   'But Paul, this is a fast food restaurant, there is no chef.'   'Nonsense Colette, every kitchen has a chef!'   With those words Paul got up and walked over to the counter where a young black man was standing, waiting to receive orders. To his astonishment and amidst the flashes of the photographers, Paul insisted on shaking his hand and saying over and over again: 'Bravo, jeune homme. Les meilleures frites que j'ai jamais mangées. Traduisez, Colette.'   There were large headlines that evening in the papers: 'Paul Bocuse eats the world's best french fries in New York at McDonald's'   ''

 

:):):):))))))))))))))))))))



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,330896221,trackback

komentarze (2) | dodaj komentarz

Super ekspresowa tarta cytrynowa

wtorek, 06 marca 2012 8:33

  

 

Skladniki:

(na 20cm foremke do tarty)

  • 1 1/4 szklanki pokruszonych herbatnikow (do konsystencji bulki tartej)
  • 5 lyzek stopionego masla
  • 2 lyzki cukru
  • okolo 400g puszka slodzonego mleka skondensowanego
  • 4 żółtka
  • po 1/4 szklanki soku z limonek i z cytryn

opcjonalnie:

  • 3/4 szklanki schlodzonej smietanki kremowki 36%

 

 

CIASTO: Rozgrzac piekarnik do 175stC.  Przygotowac mase na spod ciasta: wymieszac okruchy herbatnikow z maslem i cukrem. Masa wylozyc dno i boki foremki. Piec 10min i wyjac do ostygniecia. Nie wylaczac piekarnika!

 

MASA: Polaczyc mleko skondensowane z żółtkami i dodac sok z limonek i cytryn. Bardzo dokladnie wymieszac. Zobaczycie, jak mleko zmienia konsystencje i robi sie geste. Rozsmarowac mase na podpieczonym spodzie i piec jeszcze przez 15min. Nie szkodzi, jesli masa wydaje wam sie zbyt plynna. Dopiero po ostygnieciu zaczyna tezec. Po ostygnieciu wsadzic do lodowki. Przed podaniem ubic smietanke kremowke i posmarowac nia wierzch, ale podejrzewam, ze panie raczej uloza na wierzchu owoce, bo to bardziej dietetyczne. Prosze uprzejmie! Robcie tak, zebyscie byly szczesliwe.

 

  

 

 

Przepis cytuje w calosci za:



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,330872564,trackback

komentarze (5) | dodaj komentarz

Podsumowanie akcji 'Walentynki. Czym TO sie je' 2012r.

sobota, 03 marca 2012 9:27

 

Bardzo serdecznie dziekuje wszystkim z udzial.

Popularnosc akcji przekroczyla znacznie moje oczekiwania :)

 

Bylo mi bardzo milo spotkac sie po raz kolejny ze 'starymi' ;) blogerkami i z wielka przyjemnoscia poznalam nowe twarze kulinarnej blogosfery.

 

Dla przypomnienia: akcja dotyczyla oczywiscie wpisow na dania walentynkowe. Slodkie, slone, afrodyzjakowe i wspomnieniowe - tu bez ograniczen i nakazow. Trwala od 11.02 do 19.02.2012, ale lekko archiwalne wpisy (od poczatku lutego, a kilka nawet z 31 stycznia:)) byly bardzo mile widziane. Warunkiem dodania wpisu do akcji bylo umieszczenie w, przed lub pod wpisem aktywnego linku do zaproszenia do akcji LUB banerka akcji.  

 

Bylo ciekawie. :)

Pela uraczyla nas niestandardowo walentynkowymi sledziami. Pincake - biala czekolada z koziego mleka. Bylo duze serduszkowych ciasteczek, tortow i pizzy. Niekwestionowanym hitem tegorocznym okazala sie panna-cotta w roznych wydaniach.

 

Podsumowanie akcji napisalam alfabetycznie, pod wzgledem nazwy bloga. Bralam pod uwage nazwe umieszczona na stronie glownej bloga, a nie podawana w adresie 'www' (bardzo czesto sie roznia). Staralam sie na biezaco dodawac pojawiajace sie wpisy, wiec mam wielka nadzieje, ze nie pominelam nikogo.

 

 

Blogi:

A

Ale Babka -  Beza jadore fotorelacja

 

B

Bee SweetPanna z sercem    Slodkie serduszka    Fudge

 

Bernika - moj kulinarny pamietnik -  Walentynkowa panna cotta z porzeczkami   Ananasowe żeberka dla ukochanego

 

Bite DeliteKoronkowe nalesniki w ksztalcie serca    Czekoladowe serce z bananami i orzechami    Serca z nadzieniem truskawkowo-czekoladowym

 

Blog Kulinarny Kasi - Kuchnia na 5 -   Tort z bita smietana i owocami

 

C

Can I Have a Bite? -  Cupcakes z jagodami w walentynkowej odslonie   Marshmallove czyli rozowy deser na walentynki 

 

Cucina Della Felicita -  Pomysly na walentynkowe pysznosci

 

Czerwien i Blekit -  Tarta serowa z kurczakiem, cukinią i fetą   Pizza pelnoziarnista z szynka i bananem    Serniczki smietankowe na kruchym spodzie    Sernik czekoladowo-bananowy z orzechowym akcentem   Fajna babeczka czekoladowo-bananowa z zurawina   Drozdzowe-czekoladowe serca z serkiem truskawkowym

 

D  

Domi w Kuchni -  Miętowa panna cotta z sosem czekoladowym  Malinowa fantazja   Kokosowa panna-cotta z trawa cytrynowa  Romantyczne, kuszace semifreddo

 

Dusiowa Kuchnia -   Owocowa wariacja   Tort z sercem   Gofry


Dzieci jedza -  Walentynkowe pops :)

 

 

E

Ekscentryczny Parowar -  Dwie polowki jablka

 

Eksperymentalnie... -   Salatka z roszponki i walentynkowe ciasteczka

 

 

F

Filozofia Smaku -  Zupa porowo-ziemniaczana  Trufelki pomaranczowo-kokosowe  Tagine z wolowiny i moreli   Czekoladowe chmurki

 

G

Gary Barbary -  Sajgonki

 

Gastronomy Go! -  Idealne makaroniki

 

Gotowanie Niezbyt Pracowitej -  Walentynkowy tort czekoladowo-malinowy

 

Grazyna GotujeCzekoladowe serce z jablkami i mieta 

 

 

I

Izioni pyszne smaki -  Walentynki

 

J

Jedzonko -   Funny cakes w ksztalcie serca    Walentynkowe Stefany 2011   

 

 

K 

Kaloorexi -  Walentynki dla chlopczyka i dziewczynki :)

 

Karolka z Zaczarowanej Kuchni -  'Napalony' kurczak i inne przypadki panny K.

 

Kitty's Cookbook -   Walentynkowe cupcakes z kremem mascarpone 

 

Koty Kuchenne Oczka -   Zakochany bestseller na Walentynki. Zupa korzeniowa z melczkiem kokosowym i lubczykiem 

 

Kuchnia Beatki -   Malinowa panna-cotta   Walentynkowe muffinki z czekolada

 

Kucharz Duzy, Kucharz Maly -  Najpierw cos przekasimy, a pozniej mnie schrupiesz :)

 

Kulinarna Pasja -  Rozpustne czekoladowe Malibu   Zakochany Szekspir na Walentynki   Czekoladowe fondue

 

Kulinarna Piniata -  Torcik walentynkowy     Ekspresowy tort kremowy

 

Kulinarne misz masz -   Tort American Beauty 

 

 

Ł

Łasuch w Kuchni -  Rozgrzewajaca plynna czekolada na Walentynki  Pomaranczowe serce na Walentynki   Walentynkowe gondole z bananow

 

M 

Magnolia 0 Joaska Kuchennie -   Torcik walentynkowo-urodzinowy

 

Malinowa Kuchnia -   Czerwone nalesniki walentynkowe

 

Mama Alergika Gotuje -  Walentynkowe Kruche Babeczki z budyniem i owocami   Walentynkowy tort z ptasiego mleczka

 

Mirabelkowy Blog -  Spaghetti z pesto z awokado   Czekoladowe pots de crème

 

Mit Liebe Gekocht -   Serce z jajka

 

Moje Domowe Kucharzenie -  Placki z gotowanych ziemniakow   Muffiny pomaranczowe   Kanapka serce   Pączki Wolfganga Süpke    Czekoladki orzechowe

 

Moje male slodkosci  -   Mus czekoladowy   Walentynkowe mini serniczki 

 

Moj Smak Chwili -   Walentynkowe ciasto francuskie   

 

Mowia Weki -  Lody chalwowe i bananowe    Spaghetti z losoasiem i awokado    From marshmallows with love 

 

N

Nikol Od Kuchni -   Baklava    Kaczka w majeranku z jablkami

 

O

Od Chleba Do Nieba -   Slodka niespodzianka

 

On Egin Eta Topa -   Grzech biegacza - orzechowo-czekoladowy mus na Walentynki

 

P

Paranoje Podniebienia -   Migdalowe walentynki

 

Pomodoro e basilico -   Walentynkowa panna cotta   Ciasteczka serduszka   Buleczki serduszka   Walentynkowy tatar   Walentynkowe ciasteczka z biala czekolada    Kuleczki z ricotty i owocow morza na salatce z rukoli

 

Przepisy Aleksandry -   Czekoladowy torcik serduszko   Czekoladowe babeczki    Tort czekoladowo-malinowy    Orzechowe pralinki 

 

Przy Kubku Kawy -   Krajanka biale michalki

 

Pszczolkowe Gotowanie -   Tarta zakochana w czekoladzie 

 

Pyszny Blog Kulinarny -   Filet w miodzie z orzechami, pieczona dynia i rukola   Walentynkowe muffinki    Torcik walentynkowy

 

R

Red and Pale -   Kurczak w ciescie francuskim    Czekoladowe torciki z plynnym sercem

 

Rozkosze Podniebienia -   Kawa z Malibu dla zakochanych i nie tylko   Ciasto czekoladowo-bananowe z kremem   Ciasteczka migdalowe   Wieprzowina w sosie slodko-kwasnym    

 

S

Skosztuj Smaku Zycia -   Pavlove  Pasjonatki

 

Slodka Magia od Kuchni -  Czekoladowo-pomaranczowe serca z nutella    Kremowy mus czekoladowy z wisniami i granola    Lekkie pianki w czekoladzie 

 

Smaczne i Latwe -   Camembert z polewa bakaliowa    Walentynkowe muffiny na czekoladowo

 

Smacznie, Zdrowo, Tanio -  Walentynkowy deser    Kotleciki z tunczyka 

 

Smak Chwili (blogspot) -   Walentynkowy tort    Walentynkowe ciasto francuskie z jablkami i cynamonem

 

Smak Chwili (blox) -   Odswiezajaco-energetyzujaca niespodzianka   Limonkowe serduszka   Omlet owocowej rozpusty ;)

 

Smak Europy -  Serniczki z malinami i cytrynowym kremem wg Jamiego

 

Smakocie i Łakolyki -  Latwa przyjemnosc, czyli snickersowe francuzy    Muffiny owsiane z suszona zurawina    Owsiane mini-pizze     Nalesnikow trzy wcielenia

 

Smaki Alzacji -   Pizza kukurydziana Weroniki    Pierogowe serce na walentynkowy obiad    Zapiekane serce z makaronu    Walentynkowe muffinki pomaranczowe    Sernik na zimno z truskawkami zimową porą...    Kataifi    Amore pomidore

 

Smokey's Tea Party -    Serduszka z kremem

 

Sweet Escape Into Kitchen -   Walentynkowy tort czekoladowo-malinowy    Ziolowa tarta z kurczakiem i brokulami

    

T

 

Tarzynkowo -    Nasięźrzał, czyli Walentynki a sprawa polska (i grzany miod)

 

The Body. Naturally -    Walentynki. Przepis na slodkie chwile

 

Troche Inna Cukiernia -    Rozany tort z biala czekolada z koziego mleka 

 

Trzaski w Kuchni -   Kuszaca panna

 

Trying to Cook and Bake -   Walentynkowe czekoladowe muffiny    Zupa pomidorowa na milosc :)

 

 W

Waniliowa Chmurka - Red velvet cupcakes   Mini brownie z pomaranczowa nuta

 

Wcinaj To! -  Walentynkowe pianki w czekoladzie

 

W Koperkowej KuchniKruche ciasteczka z marmolada  Serduszkowa szarlotka  Gofry  Losos z brokulami i mozarella   Suflet kawowy z amaretto

  

W Pewnej Kuchni na WyspachRomantycznie - conchiglioni ripieni

 

Wszystko o Gotowaniu -   Jajo w szynce w ksztalcie serca   Walentynkowe tosty    

 

 

Z

Zakamarki mojej kuchni - Babeczki podwojnie czekoladowe   Kolorowe serduszka   Kruche serduszka z galaretka wisniowa   Serduszka czekoladowe na ostro

 

Zapiski Kuchenne PeliŚledzie pod pierzynką, czyli bez słownego romantyzmu

 

Zdrowy Talerz Walentynkowe razowe ciasto czekoladowe

 

Zjedz Mnie - Smoulove :)  (przepraszam, nie mam odpowiednich znaczkow w 'wstaw niestandardowy znak')   Amor's Surprise

 

Z Kartoflanego PolaDrozdzowe serduszka z dzemem

 

Z Widelcem Po Londynie - Sliwki w czekoladzie z marcepanem    Mini pavlova  

 

 

Ż

Życie Bez Laktozy -   Tort czekoladowy w stylu meksykanskim

 

    

  

I jeszcze jedno.

Dwie blogerki zostawily mi wiadomosci, ze chcialyby dolaczyc do akcji i prosza o dodanie wpisow na agregatorach. Niestety chyba po drodze poszlo cos nie tak, bo rzeczonych wpisow nigdzie nie znalazlam. Spelniaja one jednak jak najbardziej zasady akcji, wiec dorzucam je przynajmniej tutaj:

 

 

Na Poquszenie - Walentynkowy deser

 

i

 

Veggieola - Walentynkowe ciasteczka

 

 

 

A na koniec - moje walentynkowo wymarzone menu  ;) 

 

Tosty francuskie na sniadanie  

Ser halloumi z pieczonymi ziemniakami na lunch 

Risotto pieczarkowo - cukiniowe z serkiem Philadelphia na obiad

Trufelki z suszonymi owocami i herbatnikami do podjadania 

Harvey Wallbanger do popijania

Tort z czekoladowa beza i masa kasztanowa dla totalnej rozpusty... 

:):):):))))))))))))) 

 



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,330833072,trackback

komentarze (2) | dodaj komentarz

Khanfarosh

środa, 29 lutego 2012 10:37

 

Kolejny przepisa od niezawodnej Zainab.

Takie polaczenie racuchow z pączkami moze? Sama nie wiem. Bardzo smaczne w kazdym razie. Tylko niestety, jak wiekszosc tego typu wypiekow, sa najlepsze dnia, kiedy zostaly zrobione. Potem wysychaja i robia sie gumiaste.

Nie mam pojecia, jakim cudem Zainab osiagnela w swoich efekt rownych, gladkich, ladnych 'krokiecikow', bo moje ciasto bylo dosc rzadkie i o formowaniu i lepieniu w rekach mozna bylo zapomniec. Nakladalam wiec ciasto łyżką. 

 

 

Skladniki:

(na okolo 25-30sztuk) 

szklanka = 250ml

  • 3/4 szklanki semoliny
  • 1 szklanka mąki
  • 1/4 szklanki mąki razowej - dalam bialą
  • 1/2 szklanki cukru
  • 1 lyzeczka proszku do pieczenia
  • 1/2 lyzeczki mielonego kardamonu - dalam cynamon
  • 2 lyzki wody różanej
  • 2 jajka
  • 1 1/4 szklanki mleka
  • 1 lyżeczka ekstraktu waniliowego
  • 2 lyżeczki drożdży
  • szczypta soli
  • szczypta szafranu - nie dalam

 

 

  1. Wszystkie skladniki wymieszac w misce. Przykryc i zostawic do wyrosniecia przez od 1 godziny do 5 godzin.
  2. Smazyc na glebokim oleju, uzywajac lyzki do wrzucania porcji ciasta. Kiedy ladnie zbrazowieja wyjmowac na papierowy recznik do odsaczenia.
  3. Podawac z kawa i molasa daktylowa ('date molasses')

 

 




Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,330886688,trackback

komentarze (5) | dodaj komentarz

Placuszki jajeczno-cukiniowe...

wtorek, 28 lutego 2012 14:44

...czyli: "Zucchini & egg fritters" ze strony www.discoverlebanon.com  

 

Szybkie do zrobienia i sympatycznie puszyste. Moje dzieci zajadaly z przyjemnoscia i bez zadnych dodatkow. Mnie smakowaly z wielkim kleksem naturalnego jogurtu greckiego, posypanego sola. Jednak dodane przyprawy sa mocno wyczuwalne, wiec raczej dla wielbicieli gatunku.

 

 

 

Skladniki:

(na mniej wiecej 12-15 sztuk)

szklanka = 250ml

  • 1 zabek czosnku - zapomnialam kupic, dalam szczypte proszkowanego
  • 1 lyzeczka soli
  • 4-6 zielonych cebulek - dalam drobniutko posiekana mala cebule
  • szczypta pieprzu
  • 1/4 lyzeczki mieszanych przypraw ('mixed spices') - dalam arabska mieszanke 7 przypraw
  • 1 szklanka startej na tarce cukini
  • 5 jajek
  • 3/4 szklanki maki z roszkiem do pieczenia ('self-raising')
  • 1/2 - 1 szklanki drobno posiekanej natki pietruszki - pominelam
  • 1/4 szklanki posiekanej swiezej miety, lub 1 lyzeczka suszonej - u mnie suszona
  • olej

 

 

 

W misce zgniec czosnek razem z sola. Wmieszaj cebulke, pieprz i przyprawy. Dodaj cukinie i jajka. Dobrze wymieszaj, a nastepnie dodaj make i jeszcze raz dobrze wymieszaj. Dodaj pietruszke i miete.

Nakladaj lyzka mieszanke na rozgrzany olej i smaz z obu stron na zloty kolor. Powtarzaj, az do zuzycia calej mieszanki.


 




Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,330883026,trackback

komentarze (2) | dodaj komentarz

Ashta.

poniedziałek, 27 lutego 2012 11:17

 

Calosc, to jest wstep i sam przepis, podaje za autorka bloga Taste of Beirut:

 

 

"Ashta, libanska smietanka, jest podstawa wszystkich nadziewanych ciastek. Jednak nie zawiera ona smietany!

 

Oczywiscie, byl taki czas, kiedy ashta byla czysta smietanka. Dzisiaj robi sie ja z mleka (w Libanie czesto z mleka w proszku), chleba tostowego a amerykanskim stylu i z dodatkow smakowych.

 

 Wynik: gesty krem, ktory smakuje lekko i swiezo, ale bez dodatku smietanki.

 

 Takimi geniuszami sa libanscy cukiernicy.

 

Mozna ja robic z mleka w proszku, mleka (pełnego, lub odtłuszczonego), pół-na-pół (tzw.'half-and-half', czyli mleko wymieszane ze smietanka 36% w proporcji 1:1), albo mieszanki mleka i smietanki do ubijania (ktora ja zwykle wybieram)."

 

 

Tyle Joumana. 

Natomiast ja sama ashte znam od lat. W kupnej, puszkowanej wersji, albo z nadziewanych, przepysznych ciastek z cukierni. Moj maz jada ja jako deser-przekaske, z pokrojonymi bananami i awokado, polana miodem.

Natomiast nigdy nie wpadlam na to, ze jej wykonanie moze byc tak nieprawdopodobnie proste.  

Zrobilam najprostsza wersje - tylko z mlekiem, i zalowalam, bo brakuje jej odrobiny aksamitnosci i luksusu, jakich dodalaby dobra, gesta smietanka. Niemniej jednak droga do eksperymentow jest szeroko otwarta, a fundamenty polozone. 

Podana wersja jest bardzo malo slodka i przeznaczona raczej do podawania z miodem wlasnie, moze z jakims syropem cukrowym, albo do nadziewania ciastek, ktore po upieczeniu owym syropem beda nasaczone.

Tylko uwaga: trzeba uzyc jak najmniej aromatycznego chleba. Absolutnie nie takiego na zakwasie. Tani, supermarketowy, bialy, tostowy, taki bez smaku, bedzie w sam raz.

 

 

 

Skladniki:

(na okolo 3-4 porcje, zaleznie od tego, co mamy zamiar robic)

szklanka = 250ml

  • 2 szklanki mleka
  • 3 kromki bialego chleba tostowego w amerykanskim stylu
  • 3 hojne  łyzki maki kukurydzianej (w oryginale - skrobi), tj. 30g
  • 2 łyzeczki wody różanej ('rose water')
  • 1 łyzka cukru

 

  1. Odkrój skorke z chleba, a reszte pokroj w kostke. Włóż do miski razem z mlekiem i zostaw na co najmniej kilka godzin w lodowce. Ja swoj wrzucilam rano, przed wyjsciem do pracy, a po powrocie byl w sam raz.
  2. Rozpusc make kukurydziana w 1/4 szklanki wody.
  3. Mleko z chlebem przelej do garnka. Dodaj cukier. Podgrzewaj na niewielkim ogniu, mieszajac od czasu do czasu. Kiedy mleko zacznie parowac dolej mieszanke wody z maka i mieszaj caly czas, przez okolo 2min, az calosc zgestnieje. Dodaj wode różaną, dobrze wymieszaj i zestaw z ognia. 
  4. Zostaw do ostudzenia i wstaw do lodowki na kilka godzin - krem zgestnieje jeszcze bardziej. Gotowa ashta wytrzymuje w lodowce przez kilka dni.

 

 

Zrobilam. I co? I nie bardzo mialam pomysl, jak ten krem wykorzystac. Na szczescie ashta jest przeciez 'podstawa wszelkich nadziewanych ciastek', ktore jadam od lat, przywiezione z arabskich cukierni. Doszlam do wniosku, ze wystarczy nia nadziac jakies ciasto. Zwykle byloby to filo, ale ja mam male doswiadczenie i malo pewnosci, jak sie z nim obchodzic (chociaz opakowanie lezy sobie spokojnie w zamrazarce i czeka na pomysl).

 

Postawilam na gotowe ciasto francuskie. Takie juz rozwalkowane. Z opakowania 375g wyszlo 15 srednich ciastek, nadzianych niemal cala porcja przygotowanej ashty (wyjadalam po drodze, wiec nie wiem ile tak naprawde i dokladnie wyszlo i zostalo uzyte:)). Wystarczy pokroic ciasto na kwadraciki, nadziac kremem i skleic brzegi po przekatnej. Piec w 200stC przez okolo 15-20min (dobrze jest sprawdzac po drodze). 

Jeszcze gorace ciastka posmarowac 2-3 warstwami syropu cukrowego: do garnuszka wlac 1/2 szklanki wody i wsypac 1 szklanke cukru; podgrzewac, az cukier sie rozpusci, mieszajac caly czas; gotowac na malutkim ogniu przez okolo 10min, do osiagniecia pozadanej konsystencji; wmieszac 1 lyzeczke wody rozanej i 1 lyzeczke soku z cytryny; ostudzic i przechowywac w lodowce. 

 

 

 


 

 


 

 



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,330879992,trackback

komentarze (8) | dodaj komentarz

Buraczkowy mutabal...

sobota, 25 lutego 2012 16:50

 

... lub, jak kto woli, hummus. Ale nietypowy, bo z buraczkiem w roli glownej. Dodam tylko, po raz kolejny, bo juz chyba wczesniej pisalam, ze nie bardzo lubie buraczki. Takie typowe, polskie, ugotowane, starte i przyprawione cytryna wcale, ale to wcale do mnie nie przemawiaja. A te tutaj przemawiaja jak najbardziej. Byly przepysznym dodatkiem do pieczonego kuraka i pieczonych ziemniakow. A resztka smakowala znakomicie z kawalkiem chlebka pita.

Wydaje mi sie, ze dip bylby jeszcze lepszy zrobiony z pieczonymi w folii aluminiowej, zamiast z ugotowanymi buraczkami. Ale to juz pomysl do przetestowania na kiedy indziej.

Pomysl pochodzi z bloga od niezawodnego Kano i najwyrazniej jest daniem, ktore podbija restauracje Damaszku.

 

Skladniki:

(na mniej wiecej 2 porcje, jako dodatek do obiadu)

  • 3 niewielkie ugotowane buraczki
  • 2 lyzki pasty tahina
  • 2 lyzki jogurtu
  • sok z cytryny
  • sól

 

Buraczki, tahine i jogurt zmiksowac blenderem. Doprawic do smaku sola i sokiem z cytryny. Podawac polane odrobina oliwy i posypane orzeszkami piniowymi.   

 

 



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,330872565,trackback

komentarze (3) | dodaj komentarz

Zupa całkiem arabska, z kurczakiem i soczewicą

piątek, 24 lutego 2012 8:45

 

Podaje juz moj bardzo lekko zmieniony przepis (na miare znajdujacych sie w domu warzyw), a po oryginal mozna sie zglaszac do Zainab :)

 

 

Skladniki:

(na mniej wiecej 3-4 porcje, zaleznie od apetytu)

  • 3/4 szklanki zoltej soczewicy
  • 2 szklanki wody
  • 1 listek laurowy

 

  • 1 lyzka oliwy
  • 1 sredni por, oczyszczony i drobno posiekany
  • 1 piers z kurczaka (pojedyncza, ale spora w miare mozliwosci), umyta, osuszona i posiekana drobniutko
  • 2 niewielkie marchewki, oczyszczone i starte na tarce o grubych oczkach
  • 2 nieiwelkie ziemniaki, obrane, oczyszczone i starte na tarce o grubych oczkach
  • 1/2 szklanki mrozonego, zielonego groszku
  • 1 1/2 lyzeczki  arabskiej mieszanki 7 przypraw ('7 spice mix')
  • 1/8 lyzeczki pieprzu czarnego
  • 2 lyzeczki soli, lub do smaku
  • okolo 4-6 szklanek wody lub wywaru warzywnego, albo pol/pol
  • 1 zabek czosnku, zgnieciony
  • 1 lyzeczka suszonego oregano

 

 

  1. Soczewice wrzucic do miski i zalac zimna woda. Zostawic na 30min. Odcedzic i oplukac pod zimna woda.
  2. Do garnka wlac 2 szklanki wody, dodac listek laurowy i soczewice. Zagotowac, zmniejszyc ogien i gotowac, bez przykrycia, do miekkosci.
  3. Wyjac listek laurowy i zmiksowac blenderem na gladka mase.
  4. W duzym garnku rozgrzac oliwe, dodacposiekanego pora i smazyc kilka minut, az bedzie miekki. Dodac czosnek, dobrze wymieszac, dodac kurczaka i przyprawy.
  5. Wlac wywar (4 szklanki, w razie czego mozna dolac wiecej wody nieco pozniej) i gotowac, pod przykryciem, na malutkim ogniu, przez 30min.
  6. Dodac zmiksowana soczewice, ziemniaki, marchewke i groszek i gotowac 8-10min na malym ogniu.

 

 



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,330857660,trackback

komentarze (4) | dodaj komentarz

Szybki serniczek cytrynowy z białą czekoladą

niedziela, 19 lutego 2012 8:05

Podazajac za 'Szybkim serniczkiem kokosowym' powstala kolejna, rownie szybka i pyszna wersja. Niestety rowniez i bardzo bogata i kremowa - dla prawdziwych wielbicieli gatunku!

Tym razem z posmakiem cytrynowym.   

 

 

Skladniki:

(na blaszke na 1/2kg bochenek, mniej wiecej 7-10 plastrow)

  • 150g bialej czekolady
  • 300g serka Philadelphia
  • 150ml smietanki 36%
  • 50-100g lemon curd (50g daje tylko bardzo delikatny posmak cytryny; ja zwykle obstawiam na okolo 75g)
  • biszkopty 'lady fingers', lub podobne biszkoptowate ciasteczka, do wylozenia spodu
  • cukier puder - opcjonalnie, do dosladzania

dodatkowo:

  • foremka na 1/2kg bochenek, posmarowana odrobina oleju i wylozona 2 warstwami folii kuchennej, tak, by czesc wystawala poza brzegi

 

  1. Czekolade rozpuscic w kapieli wodnej - w miseczce nad goraca woda. Przestudzic.
  2. Serek wrzucic do miski i zmiksowac, dodac smietanke i miksowac, az masa zgestnieje. Dolac czekolade i dorzucic lemon curd. Zmiksowac. Ewentualnie doslodzic do smaku odrobina cukru pudru - ja nie daje.
  3. Calosc przelac do przygotowanej blaszki. Wierzch wylozyc biszkoptami, zakryc nadmiarem folii i wstawic do lodowki na kilka godzin.
  4. Przed podaniem delikatnie odwrocic blaszke na podlozona tacke, zdjac folie i kroic na plastry.

 

czekoladowy2012



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,330788089,trackback

komentarze (12) | dodaj komentarz

Torcik z czekoladową bezą i masą kasztanową.

piątek, 17 lutego 2012 8:25

 Alkohol niestety w tym wypieku jest bardzo potrzebny. :)  Nadaje delikatny posmaczek inaczej raczej mdlym kasztanom. W oryginale jest wlasnie koniak, albo rum, ja akurat mialam pod reka waniliowy likier Galliano (dluga historia:)) i resztki noworocznej wodki. Sprawdzily sie doskonale. Ciasto wytrzymuje okolo 2 dni w lodowce. Ale nie sadze, ze ktokolwiek bedzie musial sprawdzac to w praktyce.

:):):):)))))))))))))))))))

 

Przepis ze strony producenta m.in. gotowanych kasztanow i kasztanowego, puszkowanego puree - Merchant Gourment.

 

 

Skladniki:

(na torcik 23cm, czyli okolo 8-10 porcji)

  • 435g puszka puree kasztanowego
  • 4 duze bialka
  • 225g drobnego cukru do wypiekow
  • 1 lyzeczka octu
  • 1 lyzeczka maki kukurydzianej
  • 150g ciemnej czekolady, startej na tarce
  • 2 lyzki rumu, lub brandy (koniaku)
  • 5 lyzek cukru pudru
  • 300ml smietanki 36%

 

  1. Rozgrzej piekarnik do 150stC (130stC z termoobiegiem).
  2. Na kawalkach pergaminu do pieczenia narysuj dwa kola o srednicy 23cm i uloz je na blaszkach do pieczenia.
  3. Bialka ubij mikserem na sztywna mase (dodajac szczypte soli). Dodaj polowe cukru i ocet i ubijaj, az masa bedzie mocno blyszczaca i bardzo sztywna.
  4. Wymieszaj make kukurydziana z reszta cukru. Dodaj do masy bezowej i dokladnie zmiksuj. Wsyp 100g czekolady (2/3) i delikatnie wymieszaj metalowa lyzka. Rozsmaruj rownomiernie mase na narysowanych na pergaminie kolach - mniej wiecej po polowie na kazdym.
  5. Piecz przez 60min. Wyjmij i ostudz. (Ja wylaczylam piekarnik po 45min i zostawilam beze do przestudzenia przez kolejnych mniej wiecej 45min).
  6. Wyloz puree kasztanowe do miski. Dodaj alkohol i cukier puder i ubij na w miare gladka mase. W osobnej misce ubij smietanke, do czasu, az bedzie trzymac ksztalt, i wmieszaj delikatnie do masy kasztanowej.
  7. Bardzo ostroznie zdejmij bezy z pergaminu. Poloz pierwsza na plaskim talerzu, posmaruj polowa masy kasztanowej, przykryj druga beza i rozmaruj reszte masy. Posyp pozostala czekolada.

  

 

 

czekoladowy2012  

 



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,330788182,trackback

komentarze (3) | dodaj komentarz

...I popijałabym... ;)

środa, 15 lutego 2012 10:07

 

Harvey Wallbanger

 

 

Prawde powiedziawszy nazwa 'Wallbanger' kojarzyla mi sie bardziej walentynkowo-rozpustnie i libido-pobudliwie, niz okazala sie byc w rzeczywistosci... ;)

 

"The Classic 1000 Cocktails" podaje nastepujaca historie:

'W latach 1970 nastepujaca opowiastka byla bardzo szeroko znana. Kalifornijski surfer o imieniu 'Harvey' (nazwisko nieznane) zadecydowal, ze wolalby swoj ulubiony Screwdriver (przyp. wódka + sok pomaranczowy) z odrobina Galliano. Po kilku takich koktajlach widziano go wpadajacego na meble i na sciany. I zostal przezwany 'The Wallbanger', a nazwa przeniosla sie na jego ulubiony koktajl."

 

Koktajl zawiera sporo alkoholu... Wódka - wiadomo, a Galliano tez nie gorsze - 30%... Zdjecia musialam robic przy dobrym swietle i zanim pojade do pracy. Wyszlo okolo 14.00... W kuchni nic nie marnujemy, wiec niewiele myslac tego Harvey'a lyknelam... Polecam! Lepszy, niz Kalms! Pracowalo mi sie swietnie przez caly wieczor...

 

 

Skladniki:

(na 1 szklanke)

1 miarka = 25ml

  • 2 miarki wodki
  • 3/4 miarki Galliano
  • 5 miarek soku pomaranczowego

 

Dodac do szklanki napelnionej lodem, pokropic Galliano po wierzchu.

Do dekoracji: plasterek pomaranczy.

 

Jesli wódka zostanie zamieniona na zlota tequile powstanie Freddy Fudpucker albo Cactus Banger.

Jesli wódka zostanie zamieniona na bialy rum powstanie Cuban Banger.

 

 



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,330843890,trackback

komentarze (3) | dodaj komentarz

W międzyczasie podjadałabym... ;)

wtorek, 14 lutego 2012 8:10

 

Czekoladowe trufelki z herbatnikami i suszonymi owocami

 

 

 

  

Na podstawie przepisu ze strony BBC Good Food

 

Skladniki:

(na mniej wiecej 15 sztuk)

  • 70ml smietanki 36%
  • 150g ciemnej czekolady, najlepiej 70% kakao, polamanej na male kawalki
  • 25g niesolonego masla
  • kilka herbatnikow typu shortbread, pokruszonych - zaleznie od wielkosci, jakies 2-3, lub wiecej
  • 50g suszonych moreli, posiekanych drobniutko; ale moze tez byc np. zurawina
  • 1/2 lyzeczki kandyzowanej skorki pomaranczowej, posiekanej drobniutko

 opcjonalnie:

  • silikonowa foremka do lodu (serduszka mile widziane)
  • kilka lyzek kakao, do obtoczenia 

 

Wlej smietanke do malego garnuszka i zagotuj, caly czas majac na nia oko! Wrzuc czekolade i maslo do szklanej miseczki. Wlej smietanke, zostaw na okolo 1min, wymieszaj, az do rozpuszczenia czekolady. (Z doswiadczenia wiem, ze ta czesc nie bardzo dziala, dlatego w tym miescu przygotowuje garnuszek z odrobina gotujacej sie wody, i nad nia rozpuszczam mieszanke).

 

Teraz 2 opcje:

1. Albo: ostudz mieszanke, a nastepnie wrzuc herbatniki, skorke i morele, dobrze wymieszaj i schladzaj przez okolo 4 godziny. Po tym czasie formuj mala lyzeczka trufelki i obtaczaj je w wysypanym na talerz kakao; 

2. Albo (leniwie i mniej pracochlonnie): do mocno cieplej mieszanki czekoladowej dorzuc herbatniki i suszone owoce i nakladaj calosc lyzeczka do przyotowanych silikonowych foremek. Schlodz w lodowce przez kilka godzin, wyjmuj ukladaj w ladnych papierkach.

 

Czekoladki mozna przygotowac dzien wczesniej. Przechowywac w lodowce.

 

 

Pralinki, trufelki, czekoladki...

 

       



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,330823851,trackback

komentarze (7) | dodaj komentarz

A na walentynkowy obiad chętnie bym zjadła... ;)

poniedziałek, 13 lutego 2012 9:11

 

 Risotto pieczarkowo-cukiniowe ze szczypiorkowym serkiem Philadelphia

 

 

 

Skladniki:

(na 2 hojne porcje)

  • 1 lyzka oliwy
  • 1 lyzka masla
  • 1 niewielka cebula, posiekana drobniutko
  • 250g pieczarek, pokrojonych na cienkie plasterki
  • 150g ryzu arborio
  • 1/3 szklanki (80ml) bialego wina
  • 500ml wywaru warzywnego, bardzo goracego
  • 1 cukinia, pokrojona na cieniutkie plasterki
  • 100g serka Philadelphia ze szczypiorkiem
  • sol, pieprz

 

  1. W duzym garnku rozgrzej oliwe i maslo. Wrzuc cebule i smaz kilka minut, az lekko zmieknie. Dorzuc pieczarki i smaz na sporym ogniu, by odparowac jak najwiecej wody. Dodaj ryz arbirio i dobrze wymieszaj, gotuj okolo 1min, az ziarenka zaczna byc widocznie przezroczyste na brzegach.
  2. Dolej wino i gotuj, mieszajac, az zostanie wchloniete przez ryz. Zacznij dolewac po okolo 1/3 szklanki wywaru, gotujac caly czas na malym ogniu, czesto mieszajac i czekajac, az poprzednia porcja wywaru zostanie wchlonieta przez ryz.
  3. Razem z przedostatnia porcja wywaru dorzuc cukinie. Dokladnie wymieszaj z ryzem. Cukinia powinna byc ugotowana, ale lekko 'al dente', a nie rozgotowana.
  4. Dopraw calosc sola i pieprzem. Wmieszaj delikatnie serek Philadelphia, tak, by sie rozpuscil. Przykryj garnek i zostaw na 5min. Podawaj od razu.

 

 



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,330829542,trackback

komentarze (3) | dodaj komentarz

Na walentynkowy lunch poprosiłabym o... ;)

niedziela, 12 lutego 2012 0:02

 

Ser halloumi z rozmarynem, oliwkami i pieczonymi ziemniaczkami

 

 

Przepis ze strony BBC Good Food

 

Skladniki:

(na 2 porcje)

  • 1/2 kg malutkich nowych ziemniaczkow
  • 1 zabek czosnku, pokrojony w cieniutkie plasterki
  • kilka galazeczek rozmarynu, posiekanych z grubsza
  • 75g czarnych oliwek
  • 125g dobrych pomidorkow koktajlowych
  • 2.5 lyzki bialego wina
  • 250g halloumi, pokrojonego w grube plastry
  • odrobina rukoli, do podania, opcjonalnie (ja o swojej kompletnie zapomnialam i zostala bidula w lodowce... :))

 

  1. Rozgrzej piekarnik do 220stC (200stC z termoobiegiem). Wloz ziemniaki na blaszke do pieczenia i wymieszaj dokladnie z 1 lyzka oliwy. Piecz przez 25min, az beda zlote i miekkie. Obroz raz w ciagu pieczenia.
  2. Dodaj do ziemniakow pomidorki, czosnek, oliwki i rozmaryn, wlej wino i piecz kolejnych 5min, az pomidorki zaczna pekac.
  3. Grilluj, albo smaz halloumi, az bedzie zloty i podawaj z warzywami i odrobina rukoli. 

 

 



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,330830736,trackback

komentarze (4) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


czwartek, 17 maja 2012

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Statystyki

Odwiedziny: 128471
(wersja testowa)
Wpisy
  • liczba: 506
Bloog istnieje od: 973 dni

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Duzo slodkosci, bo to w domu lubimy. Do tego makarony, nalesniki, zupy i sosy... I komentarze do ksiazek oczywiscie! Nie tylko kucharskich. Oto, co zawiera moj bloog. :)

O mnie

Jestem mama dla cudnych dzieciaczkow. Razem gotujemy, sprzatamy i rozrabiamy. A dodatkowo fotografujemy to, co ugotujemy i zamieszczamy na bloogu :)

Durszlak.pl
Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i blogi
Co mamy dla mamy? Dzień Matki 2012

Lubię to